Miesięczne archiwum: Kwiecień 2012

Skoczy z 36 kilometrów

  • Przyszłość F-35, najnowocześniejszego i najdroższego myśliwca na świecie, staje się coraz bardziej niepewna. Problem jest tyle poważny, że w internecie pojawia się coraz więcej prześmiewczych materiałów wideo. Na czym polega fenomen tej pięknej maszyny? więcej »

Skoczek zostanie wyniesiony na wysokość 36576 metrów w kapsule przymocowanej bo balonu wypełnionego helem. Następnie otworzy jej właz i wyskoczy. Czeka go długi i niebezpieczny lot, prosto na wysuszone słońcem okolice Roswell w stanie Nowy Meksyk. W trakcie swobodnego spadania zmierzy się z ogromnymi przeciążeniami, temperaturą – 60 stopni Celsjusza i niewiarygodną prędkością. Baumgartner będzie pierwszym człowiekiem, który przekroczy barierę dźwięku bez pomocy samolotu. Źródło podaje wartość przekraczającą tysiąc km/h. Ochronę przed wszystkimi zagrożeniami powinien mu zapewnić specjalny skafander. Przez cztery lata pracowali nad nim inżynierowie z firmy David Clark, zajmującej się produkcją podobnych kombinezonów dla NASA i Departamentu Obrony.

The Mach-1

Składa się z czterech warstw. Pierwsza i zarazem zewnętrzna to Nomex – tkanina wykazująca wysoką odporność mechaniczną i termiczną. Korzystają z niej strażacy, żołnierze i kierowcy wyścigowi. Pod nią znajduje się nierozciągliwa siatka, utrzymująca pęcherz wypełniony gazem. Kolejną jest oddychająca wkładka. Pod wpływem ciśnienia kombinezon stanie się sztywny, co umożliwi skoczkowi utrzymywanie odpowiedniej pozycji.

Kolejnym, szalenie ważnym elementem jest system ciśnieniowy, który uchroni Baumgartnera przed skutkami zmiany ciśnienia. Będzie on oddychał czystym tlenem, a wewnątrz skafandra zapanuje ciśnienie 3,5 psi (24131,6 Pa). Kiedy ciśnienie zacznie spadać, system membran i zaworów zajmie się regulacją. Na wysokości 10,6 km skafander rozpręży się, umożliwiając skoczkowi wykonywanie większego zakresu ruchów.

W rejonie klatki piersiowej znajduje się prawdziwe centrum dowodzenia. W jego skład chodzą: mikrofon, odbiornik głosu, aparat o wysokiej rozdzielczości i kącie widzenia 120 stopni, akcelerometr, czujniki oraz zasilające to wszystko – 2 baterie litowo-jonowe.

W stratosferze, gdzie rozpocznie się skok, spadające ciało jest w mniejszym stopniu hamowane przez gęstość powietrza i tarcie. Zaczyna wtedy wirować, a to może być przyczyna tzw. G-loc – utraty przytomności spowodowanej przeciążeniem, która może zakończyć się śmiercią. Przed tym zabezpieczy go czujnik umieszczony na nadgarstku. Jeżeli wskaże on dłuższe niż sześciosekundowe przeciążenie o sile 3,5 G to automatycznie uruchomi się niewielki spadochron, który ustabilizuje lot.

Skydiver Felix Baumgartner /materiały prasowe

Na wysokości 36 km panuje temperatura -23 stopnie Celsjusza. W trakcie lotu zacznie jednak spadać, aby osiągnąć wartość -56 stopni. To mogłoby doprowadzić do krystalizacji wydychanego powietrza na płycie czołowej. Aby temu zapobiec zmontowano w niej 110 przewodów grzejnych. Sama tarcza wykonana jest z tworzywa sztucznego.

Opisane wyżej elementy są niezwykle ważne w kontekście bezpieczeństwa w trakcie lotu. Nie mniej istotne są jednak lądowanie i manewrowanie. Obie te czynności umożliwiają spadochrony – dryfujący, główny i rezerwowy. Baumgartner może z nich korzystać dzięki kilku uchwytom. Każdy z nich aktywuje inną sekwencję otwierania spadochronów.

Zabierz pocztę na majówkę! Sprawdź wersję mobilną

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/1edb90a5/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Cskoczy0Ez0E360Ekilometrow0Ebedzie0Elecial0Ez0Epredkoscia0Edzwieku0H1790A0A50A0Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Dropbox rozdaje dodatkową przestrzeń dyskową

Nowoczesne smartfony coraz częściej służą nam jako aparaty (choć nie zastępują droższych lustrzanek), a zdjęciami stworzonymi z ich pomocą nierzadko dzielimy się w sieci. Dropbox już jakiś czas temu postanowił ułatwić ten proces, wprowadzając funkcję automatycznego wysyłania ich do sieciowego dysku.

Czytaj także: Dropbox jak Megaupload: wprowadza dzielenie się plikami linkiem

Domyślnie pliki wysyłane automatycznie do Dropboksa, nie są nikomu udostępniane, a całość traktować należy raczej jako kopię bezpieczeństwa. W przypadku zgubienia czy uszkodzenia telefonu, nasze multimedia będą bezpieczne.

Bez wątpienia dla wielu istotna jest w tym przypadku wygoda całego rozwiązania. Wystarczy wyobrazić sobie, że zdjęcia wykonane smartfonem podczas weekendowej wycieczki zostaną automatycznie wysłane przez telefon, gdy wejdziemy do domu (po połączeniu z Wi-Fi). Praktycznie bez naszej ingerencji, wszystkie zdjęcia ze smartfona znajdą się na naszym komputerze, gdzie można je wygodnie przejrzeć.

Podobnie Dropbox ma radzić sobie z kartami SD, które podłączymy do komputera – zdjęcia również zostaną zabezpieczone automatycznie w chmurze. Aby użytkownikom nie brakło zbyt szybko miejsca, za pierwsze automatyczne przesłanie zdjęć do usługi, na użytkowników czeka darmowe rozszerzenie przestrzeni dyskowej o 500 MB. Łącznie w ten sposób uzyskać można nawet do 3 dodatkowych gigabajtów miejsca na pliki.

Czytaj także: VersionBox zdobywa specjalną nagrodę Dropboksa

Article source: http://di.com.pl/news/45004,1,0,Dropbox_rozdaje_dodatkowa_przestrzen_dyskowa.html

Co drugi tablet z Androidem w USA od Amazona

Do tabletu Kindle Fire należy obecnie ponad 50% rynku wszystkich tabletów z Androidem w Stanach Zjednoczonych. To świetny wynik biorąc pod uwagę, że urządzenie zaprezentowano stosunkowo niedawno.

Czytaj także: Amazon bardzo pozytywnie zaskoczył wynikami

Tablet od Amazona nie może się również pochwalić zbyt ciekawą specyfikacją. Sprzęt jest za to dość tani (199 dolarów) i ma przede wszystkim stanowić platformę sprzedaży treści dla amerykańskiego giganta handlu elektronicznego. Biorąc pod uwagę niedawne wyniki finansowe firmy, wygląda na to, że strategia ta sprawdza się świetnie już teraz.

Jak zauważa serwis Tablet-News, jest również ciemna strona dużej popularności tabletu Kindle Fire. Urządzenie ze względu na dużą popularność połączoną z nie najlepszymi parametrami technicznymi, w istotny sposób przyczynia się do fragmentacji Androida.

Popularność tańszych tabletów nie pozostała bez odpowiedzi również ze strony innych technologicznych gigantów. W najbliższych miesiącach swoje urządzenie tego typu ma zaprezentować firma Google, która chce promować nowego Androida 4.0 Ice Cream Sandwich. Nieoficjalnie mówi się nawet, że o mniejsze urządzenie tego typu może się pokusić także firma Apple – obecny lider rynku tabletów.

Czytaj także: Kindle Store zablokowany przez kilka godzin

Article source: http://di.com.pl/news/45005,1,0,Co_drugi_tablet_z_Androidem_w_USA_od_Amazona.html

Vedia X5

  • Posiadacze tabletów Manta Multimedia: MID05 i MID06 mogą bezpłatnie pobrać najnowszą aktualizację systemu do wersji 4.0. więcej »

– Połączenie nawigacji i małego tabletu w jednym urządzeniu czyni produkt unikalnym i konkurencyjnym. Główne atuty urządzenia to mobilność i wysoka funkcjonalność przy zachowaniu niewielkich rozmiarów i wagi. Sprzęt posiada wszystkie funkcje charakterystyczne dla tabletów, a przy tym z uwagi na wbudowaną kartę Wi-Fi i moduł GPS łatwo go przenosić z miejsca na miejsce. Zaletą X5 jest wysoka jakość sprzętu i estetyka trafiająca w gusty nawet bardzo wymagających klientów – tłumaczy Artur Grzymkowski, dyrektor sprzedaży Vedia.

A co ma do zaoferowania to urządzenie, poza GPS? Pierwsze, co rzuca się w oczy, to system operacyjny. Nie jest nim najnowszy Android 4.0, a starszy, smartfonowy, Android 2.3, , aczkolwiek została zastosowana „nakładka graficzna systemu 3.0?. Nie ma też żadnej informacji dotyczącej ewentualnej aktualizacji systemu… Warto wspomnieć, że sprzęt oferuje dostęp do Google Play.

Czy tablety z supermarketów to dobry zakup?

Model Vedia X5 został wyposażony w 5-calowy, pojemnościowy ekran o rozdzielczości 800 x 480 pikseli, jednordzeniowy procesor o częstotliwości taktowania 1,2GHz (nie zostało sprecyzowane jaka to konkretnie jednostka), 512MB RAM, WiFi, akumulator o pojemności 3000 mAh (pozwalający pracować przez „kilka godzin”), port USB z trybem host, slot kart microSD,

W zestawie z urządzeniem otrzymujemy uchwyt i zasilacz samochodowy. Sugerowana cena Vedia X5 to 479 złotych w wersji bez nawigacji oraz 549 złotych z wbudowaną nawigacją MapaMapPL.

Taka myśl mnie naszła przy okazji tego modelu… Swego czasu zacieśniła się granica pomiędzy czytnikami książek elektronicznych i tabletami, obecnie chyba coraz częściej będziemy mieli do czynienia z połączeniem tabletu i nawigacji. Mieliśmy do czynienia z Modecom FreeWAY TAB 7.0 za 599 złotych, teraz Vedia X5 za jeszcze mniejsze pieniądze (ale i z mniejszym ekranem). Robi się coraz ciekawiej. I bardzo mnie to cieszy.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/1ed68b29/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Cvedia0Ex50Ejuz0Etablet0Eczy0Ejeszcze0Enawigacja0H1790A10A60Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Galaxy S III z czterema rdzeniami

  • W materiale o najlepszych smartfonach na świecie zapytaliśmy was, które urządzenie z wymienionych przez nas można uznać za numer jeden. Podjęliście decyzję w ankiecie. A wgrał… więcej »

Nowy układ, bazujący na rdzeniach Cortex-A9, został zaprezentowany jako Exynos 4 Quad. W przeciwieństwie do poprzedniej generacji (znanej choćby z Galaxy S II) został on wykonany w procesie technologicznym 32 nm, a nie 45 nm. Nowy chipset ma taktowanie 1,4 GHz, wykorzystuje technologię High-k Metal Gate i oferuje nowy system zarządzania energią (specjalnie przygotowany chip), który dynamicznie może zmieniać wartości napięcia i taktowania rdzeni w zależności od potrzeb układu.

Dzięki wykorzystaniu nowych technologii i ulepszonego procesu 32 nm, Exynos 4 Quad ma pobierać o 20 % mniej energii niż dotychczasowe dwurdzeniowe układy Samsunga, a przy tym być dużo bardziej wydajny. W praktyce chipset zapewni odtwarzanie/nagrywanie wideo w jakości FullHD z szybkością 30 kl./s, obsługę HDMI 1.4 czy świetne przetwarzanie zdjęć z aparatów o wysokiej rozdzielczości. Samsung chwali się, że nowy Exynos zapewni wrażenia na komputerowym poziomie, co użytkownicy będą mogli odczuć w grach nowej generacji.

W oficjalnej notce prasowej Samsung nie zdradził informacji o nowym układzie graficznym, ale z benchmarków wynika, że będzie on dużo lepszy niż stosowane obecnie ARM Mali-400 MP4. Będzie więc to zapewne GPU Mali-T604 (czterordzeniowe z obsługą OpenGL ES 3.0). Nie wiadomo również, czy układ w standardzie będzie wyposażony w moduł LTE. Może więc okazać się, że wersje SGSIII sprzedawane w stanach będą wyposażone w układy dwurdzeniowe Qualcomma (Snapdragon S4 Class) lub starszego Exynosa 4212. Południowokoreański producent już rozpoczął wysyłkę sampli do wewnętrznych partnerów.

Zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami nowy Exynos 4 Quad trafi na rynek wraz z Galaxy S III, a potem ma pojawić się również w ulepszonych wersjach Galaxy Tab 10.1 2 i Galaxy Note 10.1. Będzie to z pewnością najmocniejszy z czterordzeniowych układów ARM, który doskonale dopełni mocną specyfikację nadchodzącego okrętu flagowego Samsunga (m.in. aparat 12 Mpix z BSI i 4,7-calowy ekran Super AMOLED o rozdzielczości HD).

Skoro o wydajność można być spokojnym, pozostaje mieć nadzieję, że Samsung zadba o lepsze wsparcie deweloperów niż w przypadku poprzednich Exynosów. Część użytkowników zapewne pamięta, że na niektóre topowe tytuły posiadacze Galaxy S II musieli czekać po kilka tygodni dłużej, co wynikało z konieczności dodatkowej optymalizacji gier. Jeżeli nie zmieni się to w przypadku Exynosa 4 Quad, urządzenia z Tegrą 3 będą miały na starcie sporą przewagę.

Zabierz pocztę na majówkę! Sprawdź wersję mobilną

Mateusz Żołyniak

http://komorkomania.pl

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/1ed68b28/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Cgalaxy0Es0Eiii0Ez0Eczterema0Erdzeniami0Eto0Ejuz0Eoficjalne0H1790A4950Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm