Miesięczne archiwum: Maj 2012

Czy potrzebujemy nowej wersji Androida?

  • Smartfon, zwłaszcza gdy jest on oparty na Androidzie, łatwo może stać się celem złośliwego oprogramowania lub ataku oszustów. W jaki sposób możemy chronić swój telefon przed niebezpieczeństwami czyhającymi w internecie? więcej »

Zdaniem Armstronga wprowadzanie nowych wersji systemu, które nie są dostępne dla wszystkich smartfonów dostępnych na rynku, wpływa negatywnie na bezpieczeństwo użytkowników. Mimo podjęcia przez Google kilku działań w celu zabezpieczenia sklepu z aplikacjami – Google Play – oraz opublikowania kilku aktualizacji bezpieczeństwa dla swojego systemu mobilnego, faktem jest, że najczęściej atakowaną wersją Androida pozostaje 2.x. Z czego to wynika? Istnieje kilka powodów, spośród których dość istotne jest to, że Google nie dostarcza uaktualnień bezpieczeństwa dla wcześniejszych wersji swojego systemu operacyjnego.

Android 2.2 był pierwszą wersją systemu Google atakowaną przez szkodliwe oprogramowanie. Od tego czasu nastąpił astronomiczny wzrost ilości szkodliwego oprogramowania dla Androida, a system ten w efekcie stał się najczęściej atakowaną platformą mobilną.

Jednym z powodów, dla którego Android jest tak popularnym celem ataków, jest to, że około 20 proc. użytkowników nadal używa starej wersji 2.2. Większość użytkowników (około 64 proc.) wciąż posiada wersję 2.3 (Gingerbread). Ponadto istnieje wiele szkodliwych programów, które wykorzystują błędy w zabezpieczeniach tych wersji Androida. Warto wspomnieć, że najnowsza dostępna wersja to 4.x (tzw. Ice Cream Sandwich).

Problem w tym, że liczba dostępnych łat bezpieczeństwa jest niewielka, a dla niektórych urządzeń nie ma ich w ogóle. W rzeczywistości, jedyną opcją dla użytkowników smartfonów z Androidem, dla których nie są oferowane aktualizacje, jest zakup całkowicie nowego urządzenia. Co ważne, problem ten nie dotyczy wyłącznie starszych smartfonów – wiele nowych urządzeń dostępnych na rynku jest wyposażona w archaiczną już wersję Androida, bez możliwości instalacji uaktualnienia. Jest to swego rodzaju ewenement w świecie systemów operacyjnych. Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy jedynym sposobem uzyskania aktualizacji dla systemu operacyjnego Windows od firmy Microsoft jest zakup całkowicie nowego komputera.

  • W założeniach Android miał wprowadzić Google na nowe rynki. Tymczasem stał się źródłem kłopotów i sporych strat. Czyżby miał podzielić los Open Office? więcej »

Na początku lutego Google wprowadziło technologię Bouncer, która została stworzona w celu ochrony użytkowników przed szkodliwym oprogramowaniem w oficjalnym sklepie firmy – Google Play. Trudno ocenić skuteczność tego rozwiązania, ponieważ Google nie publikuje współczynników wykrywania. Mimo zastosowania nowego zabezpieczenia, niektórym szkodliwym programom udało się prześlizgnąć i zostały opublikowane przez cyberprzestępców w Google Play. To pokazuje, że nawet oficjalne kanały dystrybucji nie są w 100 proc. bezpieczne.

– Jeżeli Google chce chronić swoich użytkowników, musi zacząć dostarczać uaktualnienia bezpieczeństwa około 80 proc. swoich klientów, których zaniedbał – mówi Timothy Armstrong. – Przy obecnej sytuacji, gdzie około 20 proc. użytkowników nie może zabezpieczyć swoich smartfonów z Androidem, ponieważ po prostu nie ma dla nich uaktualnień, cykl życia szkodliwych programów może wynosić nawet kilka lat. Tej jesieni pojawi się nowa wersja Androida – Jelly Bean (5.0), wciąż jednak niezbędne są łaty bezpieczeństwa dla 80 proc. użytkowników, którzy ich nie otrzymują. Nie można oczekiwać od wszystkich, którzy wydali swoje ciężko zarobione pieniądze, aby w ramach zapewnienia sobie bezpieczeństwa musieli kupić nowe urządzenie – dodając.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/1fe5d4e1/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Cczy0Epotrzebujemy0Enowej0Ewersji0Eandroida0H180A32190Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Kapsuła Space X Dragon wróciła na Ziemię

O godzinie 10:07, 31 maja, kapsuła odłączyła się od stacji i rozpoczęła drogę powrotną. Zakończyła ją wodowaniem w Oceanie Spokojnym, na zachód od Półwyspu Kalifornijskiego. Operacja wodowania przebiegła pomyślnie. Kapsuła wyhamowała dzięki trzem spadochronom. Kapsuła została wyciągnięta z wody dzięki statkom, które przybyły na miejsce wodowania.

Statek kosmiczny Dragon powstał w laboratoriach amerykańskiej firmy Space Exploration Technologies, znanej jako Space X. Zaprojektowano go z myślą o wynoszeniu w przestrzeń kosmiczną wyposażenia i ludzi. Na jego pokładzie znalazło się tylko 540 kg sprzętu dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Wszystkie informacje o Space X Dragon i celu jej misji można znaleźć w naszym specjalnym artykule.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/1fe5d4e0/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Ckapsula0Espace0Ex0Edragon0Ewrocila0Ena0Eziemie0H180A41490Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Inteligentne odkurzacze

Wszystkie odkurzacze samobieżne mają okrągły kształt, co oczywiście utrudnia wysprzątanie pokoi, z reguły prostokątnych. W celu rozwiązania problemu producenci montują w nich dodatkową boczną szczotkę, która zgarnia brud do odkurzacza i programują je tak, aby jeździły stroną z tą szczotką wzdłuż ściany. W Agamie AiBOT RC 530A są np. dwie szczotki, co według producenta zwiększa zasięg odkurzacza. Urządzenia poruszają się autonomicznie, a za napęd najczęściej służą im niewielkie silniczki (krokowe) przymocowane do każdego z kół. Kółka przymocowane są do sprężystych ramion, które pozwalają odkurzaczom wjeżdżać na nierówne powierzchnie. Odkurzacz skręca podobnie jak czołg, czyli zwalniając prędkość jednego z kół.

Od wielkości kół oraz konstrukcji ich zaczepu w dużym stopniu zależy, czy odkurzacz będzie sobie radził z przejazdem przez progi lub grube dywany. Roomba i Samsung wyposażone są w duże kółka o promieniu prawie 4 cm i sprężyste zawieszenie, które potrafi wysunąć kółko na nieco ponad 4 cm od podstawy odkurzacza, i bez problemów wjeżdżają na grube dywany. Agama ma mniejsze kółka i może mieć kłopot z wysokimi progami. Dlatego warto na to zwrócić uwagę, decydując się na zakup tego typu urządzenia.

# #Zasilanie

Odkurzacze zasilane są za pomocą ładowalnych akumulatorów. Do każdego z nich dołączany jest tylko jeden taki pakiet, który należy rozładować i następnie załadować przed pierwszym użyciem. Sposób postępowania z bateriami opisano w instrukcji, oczywiście radzimy postąpić zgodnie z zaleceniami producenta. Najprostsze odkurzacze, np. Vileda, sprzedawane są bez dodatkowej stacji dokującej: akumulator ładuje się, podłączając odkurzacz do prądu za pomocą zewnętrznego zasilacza. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, ponieważ trzeba pamiętać o częstym ładowaniu baterii. O wiele praktyczniejsze są modele ze specjalną stacją dokującą. W praktyce działa to tak, że gdy odkurzacz zarejestruje niski poziom naładowania baterii, inicjuje powrót do bazy, kontaktując się z nią za pomocą czujników podczerwieni. Działa to na ogół bez problemów i jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ odkurzacz praktycznie staje się samowystarczalny. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia opróżniania pojemnika, ale o tym poniżej.

System czyszczący

Najczęściej za mechanizm czyszczący służą szczotki, które zgarniają brud do pojemnika umieszczonego w obudowie. Bardziej zaawansowane model, takie jak Samsung NaviBOT czy iRobot Roomba, potrafią także zasysać drobinki kurzu, a filtry Hapa zapobiegają ich wydostawaniu się na zewnątrz. Drugim sposobem, stosowanym np. w odkurzaczach Agamy, jest zasysanie śmieci bezpośrednio do zbiornika. To metoda żywcem przeniesiona ze standardowych odkurzaczy, ale przystosowana do możliwości samojezdnych modeli.

Po przeprowadzonych testach nie mamy żadnych wątpliwości, która metoda jest skuteczniejsza. Najlepiej sprawdzają się szczotki: są bardziej uniwersalne. Odkurzacze z tym systemem dobrze radzą sobie z zabrudzeniami na gładkich powierzchniach typu parkiet czy linoleum, ale też na dywanach. Dobrze sprzątają kłaczki, a dodatkowo rozbijają włosy dywanu, powodując, że zwitki sierści pozostawionej przez domowe zwierzęta są skutecznie usuwane. Siła modeli zasysających brud jest znikomą częścią mocy odkurzaczy standardowych, dlatego nie radzą sobie one dobrze ze sprzątaniem zwierzęcej sierści z dywanów. Dobrze spisują się tylko na gładkich powierzchniach, idealnie więc nadają się do zbierania z nich kurzu czy drobin piasku. Oczywiście rodzaj zastosowanego w odkurzaczu systemu czyszczącego ma istotny wpływ na jego skuteczność, ale to jeden z kilku czynników, na które warto zwrócić uwagę przy wyborze sprzętu tego typu.

 Pokrycie powierzchni
Większość odkurzaczy (Roomba, Agama) na pierwszy rzut oka jeździ dosyć chaotycznie, ale gdy dokładnie prześledzić ich ścieżkę poruszania się, okazuje się, że to pozory. Najczęściej odkurzacz pozostawiony na środku pokoju zaczyna zataczać coraz większe kółka, aż natrafi na ściany lub inne przeszkody, wokół których zaczyna jeździć. Jest to tak sprytnie rozwiązane, że gdy robot napotka otwarte drzwi, posprząta również za nimi i pojedzie dalej wzdłuż ściany (Roomba, RoboJet).

Samsung NaviBOT Silencio SR8895 działa nieco inaczej, ponieważ metodycznie objeżdża całą dostępną powierzchnię. Chociaż sposób działania jest inny, to efekt w postaci procentowego pokrycia powierzchni mieszkania jest podobny.

O ile systematyczność i „zaplanowane działanie” odkurzacza Samsunga zapewnia skuteczność, to w praktyce czujnik zabrudzenia zamontowany w Roombie czy RoboJecie powoduje, że te odkurzacze według nas są pod tym względem nieco lepsze. Ciekawą cechą modeli poruszających się w różnych kierunkach jest również to, że często sprzątają tę samą powierzchnię kilka razy. Daje to lepsze efekty w porównaniu do pracy odkurzacza bez wbudowanego czujnika zabrudzenia, który – systematycznie sprzątając całą powierzchnię – najczęściej przejeżdża w danym miejscu tylko raz.

 Dodatkowe czujniki
Najdroższe z odkurzaczy wyposażone są w całą gamę czujników, które nie tylko optymalizują jego pracę, ale również zwiększają możliwości. Roomba ma ich ponad 30, podczas gdy podstawowy model – zaledwie kilka czujników zderzeniowych.

Zaawansowane odkurzacze wyposażone są w czujniki zbliżeniowe, a nie zderzeniowe, dzięki którym odkurzacz nie uderza o ścianę, ale dojeżdża do niej na odległość kilku centymetrów lub delikatnie jej dotyka. To rozwiązanie jest dużo bezpieczniejsze, ponieważ sprzęt się nie przesunie ani nie uszkodzi niczego podczas sprzątania. Użytkownicy mieszkań piętrowych powinni zaopatrzyć się w model z czujnikiem krawędzi, zapobiegającym spadaniu odkurzacza ze schodów czy antresoli. Bardzo przydatny jest też czujnik zabrudzenia. Jest zamontowany np. w modelach Roomby i RoboJet, które po wykryciu zabrudzenia przełączają się w tryb dokładnego czyszczenia danego fragmentu powierzchni. To przysłowiowa wisienka na torcie, na którą warto zwrócić uwagę, planując zakup odkurzacza.

odkurzacze Inteligentne odkurzacze w praktyce#
Testując automatyczne odkurzacze, szybko się zorientowaliśmy, że w bezpośrednim starciu nie mogłyby konkurować pod względem wydajności z dobrymi odkurzaczami ręcznymi. Mają za słaby system czyszczący, który nie ma odpowiedniej mocy, a także za małe możliwości, aby czyścić tak dokładnie na różnych powierzchniach jak modele standardowe.

Większość osób, które miały okazję korzystać z automatycznych odkurzaczy ma przeważnie dwa spostrzeżenia. Po pierwsze, nie sprzątają tak dokładnie, jak ich mechaniczne odpowiedniki, ale mimo to w domu i tak jest dużo czyściej. To zasługa ich systematycznego działania, dzięki któremu uzyskują uzyskują lepszą skuteczność – niewielu użytkowników modeli standardowych codziennie odkurza całe mieszkanie.

Po drugie: nawet najbardziej zaawansowany model nie obejdzie się bez asysty człowieka. Po prostu trzeba od czasu do czasu opróżnić pojemnik na śmieci. W niektórych odkurzaczach są one niewielkie, więc trzeba to robić często. Odkurzacze automatyczne nie są idealne, ale ponieważ są coraz tańsze, a ich możliwości i wydajność stale rosną, są świetną alternatywą dla standardowych odpowiedników.

div
hr align=”left” size=”1″ width=”33%” /
/div

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/1fe1e9ee/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3830A670CInteligentne0Bodkurzacze0Btest0Brobotow0Bsprz0Btaj0Bcych0Bhtml/story01.htm

Test monitorów 27 cali

Monitory z ekranami o 27-calowej przekątnej i matrycami TN to idealny wybór dla wszystkich miłośników meczów piłkarskich. Ich czas reakcji jest bardzo krótki, wynosi 1-5 ms, dlatego praktycznie nie występuje smużenie. Dodatkową zaletą tych matryc jest ich niska cena. Odbywa się to wszystko kosztem jakości obrazu (w porównaniu do matryc wykonanych w technologiach VA i IPS), ale do codziennych zastosowań, np. oglądania filmów czy transmisji sportowych, tego typu monitory w zupełności wystarczą. Alternatywą jest konstrukcja BenQ EW2730V, z matrycą VA. Charakteryzuje się nieco dłuższym czasem reakcji (8 ms), ale za to ma szersze kąty widzenia (178 stopni w pionie i poziomie) i lepsze odwzorowanie kolorów.

Wadą monitorów z matrycami TN są niewielkie kąty widzenia. Nawet siedząc na wprost ekranu, z niewielkiej odległości dostrzeżesz przebarwienia w okolicy prawego i lewego brzegu. Tej wady pozbawione są monitory z droższymi matrycami VA i IPS, które z kolei są wolniejsze (przy szybszych ruchach kamery obraz smuży).

monitory 27# Co wybrać?#
Oferta monitorów 27-calowych jest dużo bogatsza niż modeli z tunerami telewizyjnymi. Najdroższe modele kosztują ponad 1500 zł (Samsung S27B750), najtańsze nieco ponad 800 zł (AOC e2795Vh – 899 zł). W środku plasują się konstrukcje za około 1200 zł (Philips, LG), które oferują całkiem przyzwoite parametry i dobry stosunek ceny do możliwości.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/1fe1e9ea/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3830A660CTest0Bmonitorow0B270Bcali0Bhtml/story01.htm

Pendrive w pułapce

Dla pomysłowego użytkownika żaden problem spreparować swój komputer z systemem Windows tak, aby automatycznie kopiował zawartość podłączanego klucza USB. Zrobi to w tle, niepostrzeżenie dla właściciela pendrive’a. Powyższy efekt można uzyskać w następujący sposób. Wystarczy narzędzie USBDumper (do niedawna dostępne pod tym adresem internetowym), którego archiwum rozpakujesz do dowolnego folderu na twardym dysku. W podkatalogu bin znajdziesz plik EXE, który przywołasz dwukrotnym kliknięciem myszy. W ten sposób uruchomisz program, który będzie oczekiwał w tle na podłączenie dysku USB do komputera. Wówczas USBDumper potajemnie skopiuje zawartość nośnika do podfolderu katalogu, w którym jest zainstalowany. Dobierze przy tym niewielką prędkość transmisji, aby nie wzbudzić podejrzeń właściciela. Równie niezauważalny pozostanie wzrost obciążenia zasobów. Ukrytą pułapkę danych zdemaskuje tylko rzut oka do Menedżera zadań systemu Windows. Pamiętaj o tym, podłączając swój dysk do obcego komputera. Warto zadbać o szyfrowanie swoich zasobów, np. za pomocą bezpłatnego programu TrueCrypt. Szczegółowy poradnik opisujący, jak zabezpieczyć swoje dane na dyskach USB zamieszczamy w artykule Bezpieczny pendrive w pięciu krokach

Zauważ, że skanery antywirusowe mogą zaklasyfikować USBDumpera jako szkodliwe oprogramowanie.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/1fe1af02/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3823410CPendrive0Bw0Bpulapce0Bautomatyczne0Bkopiowanie0Bzawarto0Bci0Bdyskow0Bhtml/story01.htm