Miesięczne archiwum: Lipiec 2012

Dodatki do przeglądarek zwiększające bezpieczeństwo

Istnieje wiele dodatków, których zadaniem jest ochrona naszych komputerów przed niepożądanym oprogramowaniem. Kolejna grupa aplikacji do „pilnuje”, aby po przeglądaniu stron nie pozostał żaden ślad. Jeszcze inne dbają o to, aby zablokować reklamy i inne uciążliwe dla użytkownika elementy. Tym razem ograniczymy przegląd tego typu wtyczek głownie do dwóch przeglądarek – Mozilla Firefox oraz Google Chrome. Znajdzie się jednak także coś dla użytkowników IE czy Opery.

SecureFirefox

Pierwszą i najistotniejszą wtyczką, którą zawsze instaluję u siebie i u innych zaraz po zainstalowaniu przeglądarki jest AdBlock. Wtyczka ma jedno, bardzo proste zadanie. Zablokować wszystko, co jest zbędne i może denerwować użytkownika w trakcie przeglądania stron WWW. Każdy może dostosować stopień ochrony pod indywidualne wymagania. Domyślnie wycinane są reklamy. Opcjonalnie możemy zablokować inny, dowolny element strony. Posiadanie tej wtyczki odrobinę spowalnia uruchamianie przeglądarki i ładowanie stron, ale rekompensuje to brakiem reklam wciśniętych gdzie tylko można oraz tych, które trzeba ganiać kursorem po całym ekranie, aby je zamknąć. Wtyczka jest dostępna do wszystkich najpopularniejszych przeglądarek – IE, Chrome, FireFox, Opera.

Następną wtyczką, na którą warto zwrócić uwagę jest NoScript. Jej działanie jest bardzo proste: blokuje kod JavaScript. Oczywiście, nie wszędzie, a jedynie na stronach, których nie ma na białej liście. Wtyczka jest dostępna dla Firefoxa. Istnieją także odpowiedniki dla innych przeglądarek (np. NotScripts dla Chrome oraz dla przeglądarki Opera.

Dla wybitnie przewrażliwionych, którzy zawsze sprawdzają stronę zanim na nią wejdą można polecić Web of Trust(WOT). Wtyczka sprawdza stronę, na którą wchodzimy w rankingu zawierającym 21 milionów witryn. Pokazuje nam jak dany serwis wypada w rankingu bezpieczeństwa. Ponadto blokuje najważniejsze zagrożenia. Wtyczka jest dostępna nie tylko dla FF, ale też IE, Opery i Chrome.

Bardzo podobną wtyczką do WOT jest SiteAdvisor, z tą małą różnicą, że działa ona w oparciu o algorytmy stworzone przez McAfee. Wtyczka istnieje dla Chroma i IE. Jest ona jednak niedostępna w rozszerzeniach do Google Chrome i w celu jej zainstalowania musimy pobrać ją z innej niezależnej witryny.

Ghostery to wtyczka dla Firefoxa, Chrome, IE, Opery, która sprawdza czy strona stara się nas namierzyć i o tym fakcie informuje. Mamy wtedy możliwość wyjścia ze strony bez pozostawiania żadnych śladów. W XXI wieku praktycznie każda strona zapisuje różne informacje o odwiedzających, więc wtyczka naszym zdaniem nieco przesadzona.

Dla osób, które obawiają się, że ktoś namierzy ich w sieci możemy polecić wtyczkę Torbutton. Przy jej pomocy Firefox łączy się ze stroną przy pomocy sieci TOR. Dzięki temu jesteśmy teoretycznie nie do namierzenia. W praktyce jest to możliwe, ale bardzo trudne. Wtyczka ma jedną istotną wadę. Bardzo spowalnia ładowanie stron.

Close’n’Forget – kolejna wtyczka do Firefoxa, której zadaniem jest usuwanie wszystkich ciasteczek, powstałych w wyniku przeglądania stron. Robi to za każdym razem, gdy opuszczamy daną witrynę.

Stealther – jest to coś co przypomina tryb prywatny dobrze znany z Chrome. Wtyczka umożliwia w Firefoksie wyłączenie wysyłania jakichkolwiek informacji do przeglądanej witryny. Blokuje przechowywanie plików tymczasowych oraz nie zapisuje historii przeglądanych stron.

Foxy Proxy – łączy się ze stronami wykorzystując serwery proxy. Dość dobrze radzi sobie z maskowaniem adresu IP.

Z wielu wymienionych tu wtyczek, spora część użytkowników korzysta jedynie z AdBlocka. Jeśli mamy dobrego antywirusa i trochę rozsądku to spokojnie możemy bezpiecznie korzystać z internetu bez dodatkowych wtyczek. One co prawda zagwarantują nam większe bezpieczeństwo, jednak odbędzie się to często kosztem szybkości przeglądania.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/21e3b504/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C38450A70CDodatki0Bdo0Bprzegl0Bdarek0Bzwiekszaj0Bce0Bbezpieczenstwo0Bhtml/story01.htm

Ultrabooki III generacji, okulary Google

Kilka słów o Ultrabookach trzeciej generacji

Dopiero co, na rynek weszły Ultrabooki drugiej generacji, a już pojawiły się doniesienia o planach na kolejny rok. Zgodnie z zapewnieniami producentów zmianom ma ulec niemal wszystko, co teraz możemy znaleźć w naszym Ultrabooku.

Logo Intel
Stanie się to za sprawą debiutu platformy Shark Bay, która będzie reprezentowana przez trzy grupy procesorów. Chodzi o chipy przeznaczone dla laptopów, komputerów stacjonarnych i Ultrabooków. TDP desktopowych jednostek ma wahać się między 35 W a 95 W (dwa do czterech rdzeni). Wersje mobilne o takiej samej liczbie rdzeni mają mieć współczynnik na poziomie 37 W, 47 W albo 57 W.

Ma też wzrosnąć przepustowość (nawet dwukrotnie) współdzielona przez rdzenie wykonawcze i układ graficzny pamięci podręcznej poziomu LLC. Ostatecznie wydajność rdzeni w stosunku do Ivy Bridge wzrośnie o około 20 procent, zaś GPU nawet o sto procent.

Nowe procesory trzeciej generacji od Intel Core wniosły sporo nowego. Jednak należy pamiętać, że są one głównie ewolucją architektury starszej wersji (Sandy Bridge). Należy jeszcze trochę poczekać na prawdziwy przełom, który mogą nam zapewnić chipy Intel Haswell.

Wyposażone w nie Ultrabooki będą o wiele szybsze, wszystko dzięki nowym, kilkukrotnie wydajniejszym GPU i implementacji instrukcji AVX 2.0 i FMA3. Nowe urządzenia będą także bardziej energooszczędne niż ich „starsi bracia”. Podobno Ultrabooki trzeciej generacji będą w stanie pracować przez cały dzień na zasilaniu akumulatorowym. Sceptycy mogą myśleć o kolejnym chwycie marketingowym, który miałby wzmóc zainteresowanie klientów nowymi Ultrabookami. Jednak, zgodnie z zapewnieniami, czas działania urządzenia został zmierzony przez twórców w warunkach laboratoryjnych.

Linia procesorów Core czwartej generacji (produkowanych specjalnie z myślą o Ultrabookach) ma mieć TDP na poziomie piętnastu watów. Można zauważyć, że jest to dwa waty mniej, niż w przypadku chipów ULV. Musimy jednak mieć na uwadze fakt, że nowe CPU będą wyposażone w mostek południowy w obrębie chipu.

Oznacza to, że nie będzie osobnego chipsetu. Twórcy są zgodni co do tego, że był absolutnie niepotrzebny, bo zajmował jedynie miejsce na płycie głównej, pobierał energię i wydzielał ciepło. Dzięki rezygnacji z osobnego chipsetu, Ultrabooki będą jeszcze lżejsze, cieńsze i tańsze. Wszystko dlatego, że twórcy postawili na wytrzymałe tworzywa sztuczne (tańsze i bardziej wydajne).

Zrezygnowano z użycia stopów metali. Przy ich wykorzystaniu, koszt budowy Ultrabooka był o 65 procent wyższy, niż teraz. Dodatkowo (w celu odnalezienia skradzionych lub zagubionych Ultrabooków) w urządzenia zostaną wbudowane moduły GPS, cyfrowe kompasy – które mogą także przydać się do nawigacji w terenie – oraz czujniki światła, żyroskopy i akcelerometry.

Twórcy planują także wykorzystać w swoich urządzeniach matryce o wysokich rozdzielczościach: 1920 x 1080 pikseli i wyższych, oraz dotykowe panele pojemnościowe. Dodatkową zaletą ma być możliwość ładowania akumulatorów dzięki bezprzewodowym ładowarkom. Mają także dominować szybkie dyski SSD w formie kart mSATA, a w tańszych modelach będą zamontowane twarde dyski o grubości nieprzekraczającej pięciu milimetrów.

Logo Apple
Zmianie ulegnie także wygląd zewnętrzny urządzenia. Apple już teraz dostało patent na Ultrabooka o kształcie klina. Jednym z nowych Ultrabooków, który został zaprezentowany na targach CES 2012, jest Lenovo IdeaPad Yoga.

Urządzenie ma ekran o przekątnej 13,3 cala, panel LCD-IPS o rozdzielczości HD+ (1600 x 900), a także pojemnościowy panel dotykowy, który obsługuje multitouch (do dziesięciu palców). Wyświetlacz można odchylić o trzysta sześćdziesiąt stopni, aby uzyskać tablet. Ponadto, jego waga nie przekracza 1,5 kilograma, zaś grubość Ultrabooka, to zaledwie siedemnaście milimetrów!

Oczywiście w nowym Ultrabooku od Lenovo zastosowano niskonapięciowy procesor trzeciej generacji firmy Intel. Dodatkowo w urządzeniu znajduje się ośmiogigabajtowa pamięć DDR3 RAM i 256-GB dysk SSD. Znajdziemy tam także moduły łączności bezprzewodowej, kamerę HD, czytnik kart pamięci, porty USB 3.0 i wyjście HDMI.

Jak zapewnia producent urządzenia, akumulator jest w stanie wytrzymać do ośmiu godzin pracy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z założeniami koncernu, produkt trafi na rynek pod koniec 2012 roku.

Plotki zostały zdementowane

Od jesieni 2011 roku na rynku spekuluje się o tym, iż na sklepowych półkach miałby zagościć dedykowany dla Facebooka smartfon stworzony przez firmę Marka Zuckenberga. Urządzenie miałoby maksymalnie ułatwić korzystanie z portalu społecznościowego Facebook. Jednak były to jedynie plotki, które w ostatnich dniach zostały zdementowane przez dosyć miarodajne źródło informacji – samego założyciela popularnego portalu społecznościowego.

Facebook Phone
Okazało się, że rodzące się plotki miały bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością. Tak naprawdę trudno powiedzieć, na jakiej podstawie rodziły się tego typu pomówienia. Może dlatego, że kilku producentów smartfonów wykorzystało w swoich urządzeniach rozwiązania ułatwiające korzystanie z Facebooka? Możemy jedynie gdybać.

Wykonaniem telefonu miała zająć się firma HTC. Zaś zaangażowanie w projekt ze strony Facebooka, skutkowałoby jedynie przekonaniem ludzi, że powstały we współpracy obu korporacji telefon, będzie idealnym urządzeniem do korzystania z portalu społecznościowego.

W ten sposób rodziły się kolejne plotki, a ich autorzy zaczęli zastanawiać się jak będzie wyglądał Facebook Phone i jakie funkcje mógłby nam zaoferować. Plotkę uwiarygodnił fakt, że stacja Bloomberg podała datę debiutu smartfona. Facebook Phone miał trafić na rynek w połowie 2013 roku.

Jednak dalsze spekulacje zostały ucięte przez samego Marka Zuckenberga, który stwierdził, iż stworzenie Facebook Phone’a nie miałoby większego sensu. Najprawdopodobniej taka wiadomość zmartwi wszystkich spekulantów, którzy snuli teorie na temat mobilnych planów Facebooka.

W ten sposób plotki o tym, że miałby powstać telefon będący opozycją dla iPhone’a zostały zdementowane. Sam Zuckenberg powiedział, że zdecydowanie bardziej zależałoby mu na tym, żeby zamiast Facebook Phone’a, jego portal społecznościowy znalazł się w każdym telefonie.

Wygląda na to, że – jeśli Facebook Phone w ogóle powstanie – będziemy musieli na niego jeszcze długo poczekać. Oczywiście taka informacja nie powinna nas martwić, bo na rynku dostępnych jest wiele smartfonów, które bardzo dobrze radzą sobie z obsługą Facebooka. W dodatku dzisiejsze urządzenia mają nam do zaoferowania także uniwersalność, której z pewnością brakowałoby Facebook Phone’owi.

Nowe okulary od Google Inc
Firma Google Inc. pracuje nad prototypem okularów, które znacznie ułatwią nam kontakty z ludźmi z najróżniejszych krajów świata (dokładnie, mowa tutaj o 37 narodowościach). Google wpadło na pomysł stworzenia okularów, które w czasie rzeczywistym będą tłumaczyły trzydzieści siedem języków obcych.

Logo Google Inc
Tego typu gadżet wydaje się być całkiem praktycznym pomysłem. Okulary działają „na zasadzie filmu z napisami„. Urządzenie ma tłumaczyć mowę w obcym dla nas języku (jak na razie występują małe opóźnienia), a przed oczami użytkownika zostaną wyświetlane napisy, takie jakie widzimy w filmach.

Na pewno jest to trochę rozpraszające, jednak moim niewątpliwie taki gadżet może mieć duże powodzenie wśród potencjalnych klientów. Twórcy urządzenia mają jeszcze do pokonania kilka problemów technologicznych. Liczymy jednak na to, że okulary szybko trafią do masowej produkcji, a ich cena nie będzie zbyt wysoka. Z pewnością znajdzie się szeroka grupa odbiorców, ponieważ na świecie żyje mnóstwo ludzi, którzy znają jeden język lub nie posługują się żadnym innym, prócz ojczystego.

Zaprezentowane powyżej gadżety wejdą na rynek prawdopodobnie w 2013 roku, jednak nie możemy tego uznawać za pewnik. Niektóre firmy informowały o tym, ze mogą wystąpić pewne opóźnienia we wprowadzeniu ich produktów na rynek. Sądzę jednak, że powinnyśmy być dobrej myśli.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/21e3f0e1/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3844990CUltrabooki0BIII0Bgeneracji0Bokulary0BGoogle0Bco0Bnas0Bczeka0Bw0B20A130Broku0Bhtml/story01.htm

Pięć sposobów na ingerowanie w prywatność obywateli

Rząd ma Cię na oku!

No cóż, to słyszymy od dawna – nasze e-maile są podglądane, a rozmowy telefoniczne podsłuchiwane. Ile jest w tym prawdy? Tego określić nie sposób (jeśli rząd tak robi, to przecież się nie przyzna!). Wiadomo jednak, że amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (NSA) zbiera informacje o aktywności obywateli, np. poprzez sprawdzenie, jakie zdjęcia umieszczają w sieci. Po zdjęciu dowiadują się, gdzie dana osoba/osoby była/były. Wiadomo także, że nawet oficjalne uzyskanie zgody sądu na podsłuch to kwestia czysto formalna, a dla hakerów NSA nie ma problemu odczytywanie prywatnych e-maili i innych wiadomości, przesyłanych np. przez komunikatory. Zresztą, po co patrzeć, co się dzieje za oceanem – w naszym kraju głośnym echem odbiło się aresztowanie człowieka, który miał tego pecha, że zachciało mu się podśmiewać z urzędującego prezydenta.

Nawet e-book to zagrożenie

Czy niewinny e-book może być zagrożeniem dla prywatności? Niestety, jak najbardziej. Dlaczego? Ponieważ programy i sprzęt służący do ich odczytywania zbierają statystyki naszych poczynań. Czyli: ile czasu czytamy, jaką literaturę preferujemy, jak często spędzamy czas przy lekturze, itp. Podobnie zresztą działają aplikacje typu iTunes Match czy popularna wtyczka do odtwarzaczy LastFM. Zbierają informacje o naszych gustach i preferencjach pod pozorem proponowania nam podobnych utworów, książek czy klipów. Gdzie trafiają te dane poza producentami aplikacji? Albo inaczej – czy trafiają one tylko do nich? Oczywiście odpowiedzi brak. Na szczęście możemy zabezpieczyć się przed tym, wyłączając sieć na czas słuchania czy też czytania.

Urządzenia mobilne lepsze od smyczy!

Smartfony, tablety, zwykłe komórki… Ludzie noszą je ze sobą, aby nawet na spacerze być online (na szczęście nie wszyscy). Jako, że nowe i najnowsze modele posiadają wbudowaną geolokalizację, w każdej chwili można namierzyć ich użytkownika, prześledzić, którymi szlakami chodzi na spacery, jaką drogą zmierza do pracy, itp. Oczywiście przydaje się to w przypadku zaginięcia danej osoby, ale dostawcy sieci mogą w każdej chwili wykryć lokalizację urządzenia. Oprócz tego wiedzą oczywiście, skąd i co pobieramy, ile za to płacimy, itp. Jednym zdaniem rzecz ujmując: dzięki urządzeniom przenośnym wszystko mają od nas podane na tacy.

Szpiegują nas własne urządzenia…

Portale społecznościowe to kopalnia informacji o Tobie!

Na Facebooku ludzie umieszczają przeróżne informacje, nawet te, które powinny zostać zachowane w sekrecie. Niestety, zawsze znajdzie się taki, który pochwali się swoim bogactwem, co może ściągnąć mu na głowę przeróżnej maści podejrzanych osobników (włamywacze, porywacze, itp.), a także… Urząd Skarbowy. Tak, to prawda – w USA zatrzymano wielu oszustów podatkowych, którzy oficjalnie mieli skromne dochody (albo byli w ogóle bez nich), a przez FB ogłaszali wszem i wobec o zakupie nowego Mercedesa. Jak się okazało, tamtejsi urzędnicy najszybciej zdobywają informacje o podejrzanych źródłach dochodu właśnie dzięki portalom społecznościowym, na które po prostu zaglądają, wyszukując delikwentów po nazwisku i miejscu zamieszkania. Oczywiście ci, którzy zostali w ten sposób zatrzymani, nie wpadli na pomysł, aby włączyć ustawienia prywatności na swoich profilach.

Wielki Brat

Zakupy w sieci także mogą być problemem

Bynajmniej nie zniechęcam do zakupów przez sieć czy np. Allegro, ale muszę zauważyć, że podczas rejestracji w e-sklepie często musimy dać zgodę na przetwarzanie naszych danych w celach marketingowych. Potem dostajemy maile, informujące nas o promocjach, nowych towarach, itp. Podobnie działają karty lojalnościowe dużych marketów. Tu mamy także do czynienia z pewnym rodzajem kontroli – jeśli robimy często zakupy, odpowiedni program śledzący bada nasze preferencje i na tej podstawie decyduje, jakiej treści maile reklamowe nam przesyłać. Często też do zwykłej skrzynki na listy możemy dostać imiennie adresowany kupon rabatowy do danej sieci sklepów, jest to jednak praktyka bardziej znana w innych krajach. $

Times opisał zabawną historię – ojciec dowiedział się, że jego córka jest w ciąży, ponieważ dostała kilka kuponów zniżkowych na artykuły dla niemowlaków – program ustalił, że kupowała „produkty skłaniające do podejrzenia, że jest w ciąży”. Okazało się to prawdą, jednak jakie były to przedmioty – tego prasa nie podaje, możemy jednak podejrzewać, że znalazł się tam np. test ciążowy.

Podsumowując – sposobów na śledzenie człowieka jest mnóstwo, nie popadajmy jednak w panikę ani też paranoję. Rządy zawsze śledziły swoich obywateli, jednak tylko od ustroju zależy, czy robią to mniej, czy też bardziej nachalnie.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/21e70464/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3845130CPiec0Bsposobow0Bna0Bingerowanie0Bw0Bprywatno0Bc0Bobywateli0Bhtml/story01.htm

iPhone 5 i iPad Mini będą miały wspólną premierę 12 września

Według serwisu iMore Apple podczas konferencji zorganizowanej dokładnie 12 września zaprezentuje nam dwa nowe „jabłkowe” gadżety: smartfon iPhone 5 (o ile będzie się tak nazywał, co biorąc pod uwagę nowego iPada nie jest wcale takie pewne) i tablet iPad Mini. Pierwszy z nich powinien trafić do rąk konsumentów dziewięć dni później, czyli 21 września.

Serwis przekonuje również, że wraz z wspomnianymi urządzeniami będziemy także mieli okazję zapoznać się z nowej generacji iPodem Nano.

Czy serwis iMore ma rację przekonamy się niedługo przed faktyczną premierą gadżetów, kiedy to Apple prześle do dziennikarzy zaproszenia na konferencję. W każdym razie wspomniane terminy nie odbiegają zbyt daleko od daty premiery iPhone’a 4S, która miała miejsce w połowie października.

iPhone 5 i iPad Mini

O tych dwóch urządzeniach spekuluje się od miesięcy. Według niepotwierdzonych informacji pierwsze z nich oferować ma m.in. większy ekran i mniejsze 19-pinowe złącze dokujące. Drugie z kolei ma dysponować 7,85-calowym wyświetlaczem i skutecznie konkurować m.in. z tabletem Google Nexus 7.

Więcej na ich temat znajdziesz w artykułach:

iPhone 5: wszystkie spekulacje w jednym miejscu
Apple przygotowuje się do premiery mniejszego tabletu

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/21e8240e/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3845180CiPhone0B50Bi0BiPad0BMini0Bbed0Bmialy0Bwspoln0Bpremiere0B120Bwrze0Bnia0Bhtml/story01.htm

Windows 8 i tablety Surface pojawią się w tym samym czasie

Kilkanaście dni temu Steven Sinofsky poinformował, że premiera systemu Windows 8 będzie miała miejsce 26 października. Wielu obserwatorów oczekiwało również, że w tym samym terminie na rynek trafią zaprezentowane niedawno tablety Microsoftu z rodziny Surface. Jak się właśnie okazało, mieli oni rację.

W dokumencie przesłanym przez Microsoft do US Securities Exchange Commission (amerykańska komisja papierów wartościowych i giełd) możemy bowiem m.in. przeczytać:

„Następna wersja naszego systemu operacyjnego, Windows 8, będzie generalnie dostępna 26 października. W tym samym czasie rozpoczniemy sprzedaż Surface, serię urządzeń zaprojektowanych i wyprodukowanych przez Microsoft”

Microsoft i czynniki ryzyka

Przeglądając dokument warto także zwrócić uwagę na część opisującą „czynniki ryzyka”. Możemy tam przeczytać m.in.:

„nasze urządzenia Surface będą konkurowały z produktami wytwarzanymi przez naszych partnerów OEM, co może mieć wpływ na ich przywiązanie do naszej platformy”
„musimy pozyskać programistów [aby móc konkurować z Google Play i Apple Store – red.], którzy będą pisali aplikacje dla nas i będą to aplikację wysokiej jakości oferujące atrakcyjny wygląd i dużą wartość. Wysiłki mające na celu konkurencję z tymi rynkami aplikacji mogą zwiększyć nasze koszty i obniżyć nasze marże operacyjne”

Cena

Niestety póki co dalej nie poznaliśmy szczegółów dotyczących najważniejszego elementu, czyli przewidywanych cen tabletów Surface.
__________________
Z pełną treścią zgłoszenia zapoznacie się tutaj, natomiast możliwości tabletów Surface poznacie czytając artykuł „Tablety Microsoft Surface Pro i RT: poznaj je bliżej i sprawdź czym się różnią”.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/21e943dd/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C384520A0CWindows0B80Bi0Btablety0BSurface0Bpojawi0Bsie0Bw0Btym0Bsamym0Bczasie0Bhtml/story01.htm