Miesięczne archiwum: Październik 2012

ActiveJet: toner do HP

Toner ActiveJet ATH-90N jest kompatybilny z maszynami HP z serii LaserJet Enterprise: 600 M601dn, M601n, M602dn, M602n, M602x, M603dn, M603n, M603xh, M4555, M4555f, M4555fskm i M4555h. Według producenta pojemnik umożliwia wydruk 10 tys. stron.

Sugerowana cena detaliczna brutto: 280 zł.

Article source: http://www.crn.pl/news/sprzet/drukarki/2012/10/activejet-toner-do-hp

Dostań się szybciej na cmentarz dzięki aplikacjom mobilnym

Przewrotny tytuł tego tekstu to nie przypadek. Zanim przejdziemy do listy narzędzi, które faktycznie mogą ułatwić podróżowanie w okresie świątecznym, trzeba przypomnieć również o tym, że wykorzystywanie telefonów w niektórych sytuacjach stwarza olbrzymie zagrożenie.

Popularne i niebezpieczne

Smartfony są obecnie tak popularne, jak jeszcze nigdy wcześniej, co z kolei sprawia, że na drodze musimy się mierzyć z dodatkowymi niebezpieczeństwami. Uwagę kierowców mogą teraz rozpraszać nie tylko krótkie wiadomości tekstowe, ale również aplikacje wymagające ciągłej obserwacji.

Łatwo przewidzieć, co może się stać, gdy zamiast uważnie przyglądać się zaśnieżonej i śliskiej drodze, skupimy się na obsłudze smartfona. Stłuczka to najbardziej w takim przypadku optymistyczna wersja wydarzeń. Ze swoich urządzeń warto korzystać więc mądrze, gdy rzeczywiście są do tego dobre warunki.

Zostaliście ostrzeżeni, a więc możemy już przejść do krótkiego przeglądu narzędzi, które pozwolą uniknąć korków i szybciej poruszać się autem w czasie świąt:

Mapy Google

Tej aplikacji nie trzeba z pewnością nikomu przedstawiać. Prawdopodobnie zainstalowana jest na zdecydowanej większości smartfonów z Androidem, jednak nie każdy zdaje sobie sprawę z ogromnej liczby funkcji, jakie oferuje ten pakiet.

Jednym z zastosowań, które bez wątpienia może się przydać w najbliższym czasie, jest możliwość wskazywania prędkości, z jaką poruszają się auta na różnych ulicach. Dobrze wiedzieć, że dane tego typu są odświeżane co kilkanaście minut, a więc jakość trasy można zbadać jeszcze przed tym, gdy wybierzemy się w podróż.

Aby skorzystać z funkcji monitorowania ruchu ulicznego, należy w narzędziu mobilnym kliknąć na napis „Warstwy”, a następnie odszukać ikonkę „Ruch”. W miejscu dróg na nasze aktualnie wyświetlone mapy nałożone zostaną dodatkowe nitki z kolorami. Im bardziej zielona, tym sprawniej przebiega ruch w danym miejscu. Jeśli na planowanej trasie przeważa kolor czerwony, rozważyć powinniśmy wybranie mniej uczęszczanych ulic. 

Tryb wyświetlający aktualne korki możemy włączyć również w webowej wersji Map Google. W prawym górnym rogu wystarczy odszukać rozwijane menu, z którego aktywować można dodatkowe warstwy. W tym przypadku całość nie nazywa się już jednak „Ruch”, a po prostu „Korki”.

Czytaj także: Mapy iOS 6 – porażka Apple w memach, demotach, grafikach…

Korkosfera

Każdy, kto korzystał z map, jakie Apple zaserwowało użytkownikom najnowszej wersji iOS, z pewnością nawet nie zamierza szukać alternatyw dla Google Maps. W praktyce mamy jednak do dyspozycji również interesującą aplikację Korkosfera, która pomoże także w zdobyciu innego rodzaju informacji.

Narzędzie Korkosfera dostępne jest dla użytkowników smartfonów, ale skorzystać możemy z niego również z poziomu przeglądarki internetowej. Poza danymi na temat zakorkowanych ulic, znajdziemy tam również informacje dotyczące ważnych punktów użyteczności publicznej, radarów czy robót drogowych. W skrócie, szybko dowiemy się, jakich miejsc na drodze lepiej unikać i gdzie będziemy musieli po prostu zdjąć nogę z gazu.

Niestety na tym kończą się zastosowania Korkosfery, a jeśli ktoś korzysta już z domyślnej aplikacji mapowej od firmy Google, praktycznie nie ma sensu instalować dodatkowego programu. 

Sieć niezbędna

Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o tym, co dla części użytkowników będzie oczywiste. Bez aktywnego połączenia z siecią możemy zapomnieć o tym, by na bieżąco monitorować korki w okolicy. Jeśli w smartfonie nie posiadamy wykupionego mobilnego pakietu danych, zawsze można przyjrzeć się trasie jeszcze w domu, z poziomu wygodniejszej przeglądarki na standardowym pececie.

Czytaj także: Apple skończyła z mapami Google, bo chciała nawigacji turn-by-turn?

Article source: http://di.com.pl/news/46849,1,0,Dostan_sie_szybciej_na_cmentarz_dzieki_aplikacjom_mobilnym.html

Firefox stracił miliony pobrań przez usterkę Microsoftu. Ekran wyboru ma znaczenie

Dokładnie tydzień temu Dziennik Internautów donosił, że Komisja Europejska wysłała do Microsoftu oficjalne zawiadomienie o zastrzeżeniach w związku z naruszeniem porozumienia z 2009 roku, które dotyczyło rynku przeglądarek internetowych. 

Czytaj: Microsoft naraził się Brukseli za przeglądarki, ale nie na tabletach

W porozumieniu z 2009 roku Microsoft zobowiązał się do wyświetlania użytkownikom Windowsa ekranu wyboru przeglądarek, aż do 2014 roku.

Niestety, jak ustaliła Komisja Europejska, Microsoft nie dostarczył ekranu wyboru przeglądarek z oprogramowaniem Windows 7 Service Pack 1,
które zostało wydane w lutym 2011 roku. Od tego czasu wielu
użytkowników Windowsa nie zobaczyło ekranu wyboru przeglądarek. Firma
Microsoft mimo wszystko wykazała w sprawozdaniu dla Komisji, że spełniła
swoje zobowiązania. Dlatego Komisja wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia.

Miliony utraconych pobrań

W roku 2009 ekran wyboru przeglądarek był czymś przełomowym, co mogło złamać niewyobrażalnie mocny monopol przeglądarki Internet Explorer. Dziś ten ekran może wydawać się mniej istotny, ale tak nie jest. O jego znaczeniu wspomniał na swoim blogu Harvey Anderson odpowiedzialny w Mozilli za kwestie prawne.

Anderson przedstawił m.in. poniższy wykres, który ilustruje spadek liczby pobrań Firefoksa w okresie od lutego 2011 do lipca 2012.

Na wykresie spadek po lutym 2011 jest bardzo widoczny. Ogółem był to spadek o ok. 63%, a po rozwiązaniu problemu wzrost liczby pobrań skoczył o 150%. W sumie Mozilla mogła stracić od 6 do 9 mln pobrań Firefoksa.

Oczywiście ekran wyboru nie polecał tylko Firefoksa, zatem stracić musieli też inni dostawcy przeglądarek.

Po wzięciu pod uwagę całego wpływu na wszystkich dostawców przeglądarek wydaje się, że ta usterka techniczna zmniejszyła pobrania i umniejszyła efektywność rozwiązania zawartego w zobowiązaniach (Microsoftu) z 2009 roku – uważa Harvey Anderson i chyba trudno się z nim nie zgodzić.

Utracone przychody

Tymczasem Zack Whittaker w serwisie ZDNet zwrócił uwagę na to, że „usterka” Microsoftu musiała doprowadzić do spadku nie tylko liczby pobrań Firefoksa, ale także przychodów Fundacji Mozilla.

Powszechnie wiadomo, że jednym ze źródeł przychodów Mozilli jest umowa z Google, w ramach której wyszukiwarka Google jest polecana jako podstawowa wyszukiwarka w przeglądarce. Ta umowa wiąże przychody Mozilli z popularnością Firefoksa, zatem liczba pobrań ma znaczenie.

Sygnał dla Komisji

Whittaker sugeruje, że Mozilla mogłaby pozwać Microsoft za utracone przychody. Jest to raczej mało prawdopodobne, bo nikt z Mozilli o czymś podobnym nie mówi, a poza tym Mozilla nie należy do organizacji lubiących ciąganie się po sądach. To po prostu nie odpowiada filozofii tej organizacji, która woli skupić się na tworzeniu przeglądarki i konkurencji rynkowej.

Niemniej Andersonowi udało się wykazać, że „usterka” techniczna mogła bardzo pomóc Microsoftowi w powstrzymaniu konkurencji. Komisja Europejska z pewnością weźmie to pod uwagę w ramach swojego postępowania.

Czytaj: Częste aktualizacje popsuły Firefoksa? Mozilla powinna dawać stabilność?

Article source: http://di.com.pl/news/46850,1,0,Firefox_stracil_miliony_pobran_przez_usterke_Microsoftu_Ekran_wyboru_ma_znaczenie.html

Tytan

  • USA odzyskały palmę pierwszeństwa w dziedzinie superkomputerów. Sequoia firmy IBM zdetronizowała japoński superkomputer K firmy Fujitsu, który dotąd był najszybszy na świecie. Amerykanie powrócili na pierwsze miejsce po raz pierwszy od dwóch lat, kiedy prymat w dziedzinie superkomputerów odebrali im Chińczycy. więcej »

W tym miesiącu w Narodowym Laboratorium Oak Ridge w Tennessee zakończono prace nad Tytanem (ang. Titan), najszybszym na świecie superkomputerem przeznaczonym do otwartych badań naukowych, który pomoże w rozwiązywaniu najtrudniejszych wyzwań stawianych przed współczesną nauką.

Szczytowa wydajność obliczeniowa Tytana przekracza 20 petaflopsów (20 milionów miliardów operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę), a 90 procent tej mocy zapewnia 18 668 procesorów graficznych Nvidia Tesla K20. Procesory te są oparte na architekturze Nvidia Kepler, najszybszej i najbardziej wydajnej architekturze obliczeniowej jaką kiedykolwiek stworzono.

Dzięki coraz szybszym superkomputerom, naukowcy nieprzerwanie przyśpieszają tempo z jakim dokonują kolejnych odkryć i tworzą nowe rozwiązania w wielu różnorodnych dziedzinach. Efektami ich prac są m.in. bardziej wydajne silniki, pojemniejsze oraz lżejsze akumulatory, leki przeciwko różnym chorobom czy też nowe modele zmian klimatycznych na Ziemi. Tytan to kamień milowy na drodze do obliczeń eksaskalowych, które będą możliwe po stworzeniu komputera o wydajności 1000 petaflopsów.

Superkomputer Tytan znajduje się w Narodowym Laboratorium Oak Ridge, które jest częścią laboratoriów naukowych Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych i działa jako system otwartych badań naukowych. Oznacza to, że zasoby superkomputera są dostępne dla naukowców akademickich, badaczy z laboratoriów rządowych oraz szerokiej gamy innych branż i mogą oni wykorzystywać Tytana do modelowania zjawisk fizycznych i biologicznych, osiągając wyniki szybciej, niż pozwalałby na to zwykły proces eksperymentowania.

Dzięki wysokiej wydajności energetycznej i optymalnych kosztów procesorów graficznych Tesla K20, Tytan jest ponad dziesięciokrotnie szybszy i pięciokrotnie bardziej energooszczędny od poprzednika, 2,3 petaflopsowego superkomputera Jaguar, zajmując tę samą powierzchnię użytkową. Gdyby laboratorium Oak Ridge zmodernizowało Jaguara poprzez tylko poprzez rozbudowę architektury procesorów centralnych (CPU), system byłby czterokrotnie większy i zużywałby ponad 30 megawatów mocy.

Sercami Tytana są procesory graficzne Nvidii /INTERIA.PL/informacje prasowe

– Dzięki zbudowaniu Tytana w oparciu o procesory graficzne Tesla, laboratorium Oak Ridge może pracować z niesamowicie złożonymi, doskonale skalującymi się aplikacjami, co potwierdza słuszność stosowania akceleracji obliczeń przy rozwiązywaniu największych problemów naukowych. Taka wydajność, moc i opłacalność jest po prostu niemożliwa do osiągnięcia za pomocą tradycyjnych architektur wykorzystujących procesory centralne. Akceleracja obliczeń to najlepsze i najbardziej realistyczne podejście, które pozwoli osiągnąć wydajność na poziomie eksaskalowym w ciągu najbliższych 10 lat – powiedział Steve Scott, dyrektor ds. technologii w dziale akceleracji obliczeń przez procesory graficzne w firmie Nvidia.

Prace nad Tytanem rozpoczęto trzy lata temu, gdy laboratorium Oak Ridge podjęło decyzję o modernizacji systemu Jaguar, poprzedniej wersji systemu do otwartych badań naukowych, a także byłego lidera listy najpotężniejszych superkomputerów na świecie. Modernizacja obejmuje montaż akceleratorów graficznych Tesla K20, wymianę modułów obliczeniowych przekształcającą 200 szaf w superkomputery Cray XK7, a także 710 terabajtów pamięci.

– Rozwój nauki i technologii zawsze był naszym głównym celem, a Tytan to przełomowe narzędzie, które pozwoli naukowcom z całego świata wykorzystać procesory graficzne w celu osiągnięcia nowych przełomów. Nowe akceleratory graficzne Tesla cechują się wysoką wydajnością i energooszczędnością, dzięki której Tytan mógł zostać rozbudowany w takiej skali, aby osiągając ogromną wydajność nie konsumował tyle energii, co małe miasto – podsumował Jeff Nichols, wicedyrektor laboratorium obliczeniowego w Oak Ridge National Laboratory.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/251586a7/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Ctytan0Enajpotezniejszy0Esuperkomputer0Edo0Ebadan0Enaukowych0H1858220A0Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Amerykanie zbroją główną bazę we Afryce Wschodniej

  • Armia Stanów Zjednoczonych może anulować misję potężnych sterowców szpiegowskich w Afganistanie. Czy to oznacza, że kolejny wielomilionowy projekt zostanie „schowany do szuflady”? więcej »

Lotnisko Dżibuti przekształcono w bazę amerykańskich wojsk już wiele lat temu. Aktualnie znajduje się tam rozległy kompleks hangarów i klimatyzowanych budynków, w których stacjonuje wiele samolotów wojskowych, w tym F-15 i bezzałogowe aparaty latające typu Predator, a także ponad 300 komandosów, 2 tys. żołnierzy i cywilów.

Według doniesień „The Washington Post” Pentagon zamierza wydać 1,4 mld dol. na dalszy rozwój placówki. Przedsięwzięcie miałoby objąć budowę kolejnych pasów startowych i pomieszczeń dla personelu. Docelowo miałoby się w niej znaleźć 800 komandosów, w tym m.in. oddziały Navy SEALs i Delta Force. Ale szczególnie ważne wydaje się powiększenie floty dronów Predator. Ci cisi zabójcy zajmują się śledzeniem terrorystów al-Qaidy. Zresztą, działania tych jednostek przynoszą efekty już od kilku lat, co przejawia się w doniesieniach o kolejnych zabójstwach ważnych członków organizacji odpowiedzialnej za zamachy z 11 września 2001 roku.

Wszystkie działania, również te obejmujące zbrojenia bazy, są trzymane w ścisłej tajemnicy. Jedno jest pewne – działania zbrojne we wschodniej części Afryki nabierają tempa.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/251586a6/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cnews0Camerykanie0Ezbroja0Eglowna0Ebaze0Ewe0Eafryce0Ewschodniej0H18572450Tutm0Isource0FRSS0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm