Miesięczne archiwum: Styczeń 2013

Jazda pod prąd? Nie nowymi mercedesami

Jeszcze w tym roku w Holandii mają zostać otworzone inteligentne autostrady, które będą samowystarczalne pod względem energetycznym. czytaj więcej

Firma Mercedes-Benz zaprezentowała nowy system, który może wykryć informacje o zakazie wjazdu i wysłać do kierowcy wizualną oraz dźwiękową informację zwrotną o konieczności powrotu na właściwy pas ruchu. Nowinka technologiczna pojawi się w seryjnie produkowanych mercedesach w 2014 r.

Inżynierowie marki Mercedes-Benz wyszli z założenia, że ze względu na coraz większy poziom skomplikowania dróg i niejednoznacznych instrukcji nawigacyjnych, nawet najlepszym kierowcom może zdarzyć się jazda pod prąd. Sercem opracowanego przez nich systemu jest kamera zamontowana po wewnętrznej stronie przedniej szyby, która identyfikuje wszystkie znaki zakazu wjazdu a uzyskane dane wysyła do komputera pokładowego. Jeżeli ten wykryje, że samochód cały czas zbliża się do jednego z zakodowanych w pamięci znaków, kierowca zostanie o tym poinformowany za pomocą trzech głośnych sygnałów dźwiękowych i zapaleniu się czerwonej kontrolki na desce rozdzielczej.

Aby zminimalizować ryzyko pomyłki, komputer pokładowy będzie porównywał informacje uzyskane z kamery z danymi satelitarnymi. W swojej finalnej wersji, system będzie wykrywał także inne znaki – ograniczenia prędkości czy zakazu wyprzedzania. Niestety, złe warunki pogodowe mogą ograniczyć skuteczność działania systemu, nad usprawnieniem czego niemieccy specjaliści obecnie pracują.

Innowacyjny system pojawi się najpierw w Mercedesach Klasy E oraz Klasy S 2014, które w sprzedaży pojawią się pod koniec bieżącego roku.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/281a43c9/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Cgadzety0Cnews0Ejazda0Epod0Eprad0Enie0Enowymi0Emercedesami0HnId0H7751970Dutm0Isource0FNowe0J2Btechnologie0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Naszą pogodę mogą kształtować bakterie

Najnowsze badania naukowe potwierdziły, że istnieje związek między naturalnymi wyładowaniami elektrycznymi i bólami głowy. czytaj więcej

Troposfera jest najniższą i najcieńszą warstwą atmosfery, ale to właśnie w niej zachodzą najważniejsze procesy kształtujące pogodę i klimat na Ziemi. To środowisko jest również wyjątkowo surowe dla organizmów żywych. Temperatura spada w nim średnio o 0,6 stopnia na 100 metrów, a na granicy z tropopauzą wynosi od -70 do -80 stopni Celsjusza. Skąd wzięły się tam bakterie i w jaki sposób radzą sobie z temperaturą i ciśnieniem? – Nie zdziwiłbym się, gdyby w chmurach mogły aktywnie żyć i rozmnażać się, ale tego wciąż nie wiemy na pewno – wyjaśnia Kostas Konstantinidis, adiunkt w Inżynierii Lądowej i Środowiska w Instytucie Technologii w Georgii.

Analizowane przez naukowców bakterie pochodzą z próbek zebranych przez NASA w ramach eksperymentu GRIP (Genesis and Rapid Intensification Processes), którego celem było zgłębienie wiedzy na temat tworzenia się huraganów. Ku zaskoczeniu badaczy okazało się, że organizmy zebrane znad zbiorników wodnych odpowiadają tym, które zamieszkują morza i oceany. Analogicznie było w przypadku próbek znad lądów. Wciąż nie wiadomo skąd się tam wzięły, ale bardzo prawdopodobnie, że w ten sam sposób co pył i sól morska.

Bakterie znane są ze swojej tolerancji na ekstremalne warunki środowiskowe, więc te panujące w troposferze są dla nich do zaakceptowania. Niektóre wykorzystują nawet związki węgla, więc są w stanie przetrwać tam przez dłuższy czas.

Ale szczególnie interesujące jest to, że drobnoustroje mogą bezpośrednio wpływać na pogodę. Otóż chmury są zbiorami ciekłych lub zamarzniętych kropelek wody, które kondensują się wokół jądra – drobinek kurzu lub soli. Naukowcy przypuszczają, że rolę takiego jądra mogą pełnić także bakterie. Jeśli rzeczywiście się tak dzieje, to rola organizmów żywych w kształtowaniu pogody może być większa niż się nam wydaje.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/281a43c7/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Ctechnauka0Cnews0Enasza0Epogode0Emoga0Eksztaltowac0Ebakterie0HnId0H7749340Dutm0Isource0FNowe0J2Btechnologie0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Czym otwierać DOCX bez Worda?

„Jeśli mamy starszą wersję pakietu Microsoftu, nie będziemy w stanie otworzyć i edytować tekstu w nim zapisanego. Jak sobie z tym poradzić?” – mając Office 2003 wystarczy zainstalować bezpłatnie tzw. pakiet zgodności.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/280f3e96/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3881330CCzym0Botwierac0BDOCX0Bbez0BWorda0Bhtml/story01.htm

Włamał się na stronę Kancelarii Premiera. Prokuratura zawiesza śledztwo


Z pewnością większość z Was pamięta, co się działo na początku poprzedniego roku. Porozumienie ACTA zjednoczyło internautów, którzy wypowiedzieli „wojnę” rządzącym. Jednym z bardziej spektakularnych działań było włamanie się na stronę Kancelarii Premiera przez hakerów podpisujących się jako Polish Underground i zamieszczenie komunikatu z filmem zawierającym przesłanie gwiazdy sieci, Barbary Kwarck.

Dzień później dane hakera odpowiedzialnego za tę akcję opublikowała jednak grupa Happyninjas. Swoją decyzję tłumaczyła następująco: „Mamy ich dość. Kradzieże pieniędzy w internecie nie zostaną zostawione same sobie. Nie wspominając już o e-terroryzmie w postaci ataków na strony rządowe. Koniec pozerki oraz lansu, panowie”.

Zobacz również:

  • Rząd przeciwny ograniczaniu wolności w Internecie. Warto było walczyć z ACTA!
  • <!–/*
    * The backup image section of this tag has been generated for use on a
    * non-SSL page. If this tag is to be placed on an SSL page, change the
    * 'http://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    * to
    * 'https://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    *
    * This noscript section of this tag only shows image banners. There
    * is no width or height in these banners, so if you want these tags to
    * allocate space for the ad before it shows, you will need to add this
    * information to the tag.
    *
    * If you do not want to deal with the intricities of the noscript
    * section, delete the tag (from … to ). On
    * average, the noscript tag is called from less than 1% of internet
    * users.
    */–>

Okazał się nim 22-letni Łukasz S. z Wrocławia, który natychmiast został zatrzymany przez policję. Prokuratura postawiła mu następujące trzy zarzuty: hakingu, modyfikacji danych informatycznych i oszustwa.

Łukasz S. to żaden bohater

Pomimo tego, że za swoją akcję z pewnością zyskał on sympatię wielu protestujących, Łukasz S. okazał się nieciekawą postacią. To człowiek bardzo zarozumiały chwalący się w rozmowie z „Gazetą” swoimi nieprzeciętnymi zdolnościami hakerskimi, które koniec końców okazały się bardzo mizerne. Ponadto podczas sprawdzania jego komputera specom z policji udało się złamać jego zabezpieczenia i ustalić, że mężczyzna jest pospolitym cyberprzestępcą (stąd zarzut oszustwa; o kradzieżach wspomniała też grupa Happyninjas). Okazało się bowiem, że włamywał się wielokrotnie na strony sklepów internetowych oszukując ich klientów.

Łukasz S. bezkarny

Jak się właśnie dowiadujemy, od grudnia śledztwo w jego sprawie, pomimo tak poważnych zarzutów, jest zawieszone. Prokuraturze we Wrocławiu przez rok czasu nie udało się skierować aktu oskarżenia do sądu, co tłumaczy m.in. potrzebą wykonania czasochłonnych i skomplikowanych ekspertyz. Największym problemem okazało się jednak ustalenie miejsca pobytu trzech osób, które chciała przesłuchać: dwóch ważnych świadków (bez ich zeznań niemożliwe jest wysłanie do sądu aktu oskarżenia) i domniemanego wspólnika Łukasza S.

___________________

Patrząc na działania prokuratury w ostatnich latach mam nieodparte wrażenie, że jest ona najsłabszym ogniwem w naszym systemie prawnym…Zgadzacie się?

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/2814d943/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3881510CWlamal0Bsie0Bna0Bstrone0BKancelarii0BPremiera0BProkuratura0Bzawiesza0Bledztwo0Bhtml/story01.htm

Google


Co kilka miesięcy firma Google wywołuje napięcie u rzesz internautów, pozbywając się tej czy innej usługi. W ciągu minionego roku uszczuplono ofertę, zdejmując z sieci ok. 30 usług. W 2012 r. redukcja objęła między innymi takie serwisy jak iGoogle do tworzenia spersonalizowanej strony startowej, Google Video pozwalający udostępniać swoje filmy, a także platformę do internetowych pogawędek Google Talk Chatback. Jednak wcale nie ma powodu do zmartwienia. Operator popularnej wyszukiwarki skrzętnie przygotowuje jak dotychczas mnóstwo niesamowicie przydatnych funkcji i usług, które znają tylko nieliczni wtajemniczeni.

Wyszukiwanie treści bez konieczności klikania

Wyszukiwarka Google działa całkiem szybko. Niemniej jednak nasuwa się uzasadnione pytanie, dlaczego w wypadku określonych, powtarzających się często standardowych zapytań trzeba klikać odnośniki widniejące w spisie rezultatów, aby dostać się do poszukiwanych przez siebie informacji. Okazuje się, że wcale nie jest to konieczne. Funkcja tzw. wyszukiwania zaawansowanego zapewnia wiele różnorodnych poleceń, które od razu wyświetlają poszukiwane treści.

Zobacz również:

  • YouTube zamierza wprowadzić płatne kanały
  • <!–/*
    * The backup image section of this tag has been generated for use on a
    * non-SSL page. If this tag is to be placed on an SSL page, change the
    * 'http://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    * to
    * 'https://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    *
    * This noscript section of this tag only shows image banners. There
    * is no width or height in these banners, so if you want these tags to
    * allocate space for the ad before it shows, you will need to add this
    * information to the tag.
    *
    * If you do not want to deal with the intricities of the noscript
    * section, delete the tag (from … to ). On
    * average, the noscript tag is called from less than 1% of internet
    * users.
    */–>

Gdy wpiszesz w polu wyszukiwarki takie zapytanie jak np. pogoda lublin, nie ujrzysz tylko odnośników do serwisów z prognozą pogody, lecz przede wszystkim (na samej górze strony) przewidywane warunki pogodowe dla podanej miejscowości w okresie czterech najbliższych dni. Wystarczy wpisać hasło pogoda, aby przywołać taki raport pogodowy dla swojej bieżącej lokalizacji (jest ustalana automatycznie). Podobny efekt uzyskasz w wielu innych wypadkach. Na przykład możesz ustalić bieżącą godzinę dowolnego miejsca na świecie za pomocą polecenia czas miejscowość_lub_kraj, np. czas japonia. Podobnie ustalisz porę wschodu i zachodu słońca w danym miejscu świata. Użyj polecenia wschód słońca miasto lub zachód słońca miasto. Jeśli chcesz dowiedzieć się, kiedy wylatują najbliższe samoloty do Londynu, wprowadź zapytanie loty paryż. Wybierając się w podróż, warto ponadto sprawdzić bieżący kurs waluty kraju docelowego lub od razu przeliczyć żądaną kwotę, np.: 500 euro na pln.

Pogoda, rozkład lotów i nie tylko – Google oferuje już nie tylko odnośniki do poszukiwanych informacji, lecz od razu podaje żądane treści.

Google potrafi jednak nie tylko przeliczać waluty, lecz także wykonywać obliczenia arytmetyczne. Przykładowo po wpisaniu zadania (5*9+3)^3 otrzymasz od razu wynik (110 592) bez konieczności uruchamiania kalkulatora Windows. Oprócz prostych działań matematycznych są do dyspozycji potęgowanie, pierwiastkowanie, funkcje trygonometryczne i logarytmiczne. Ponadto kalkulator potrafi przeliczać jednostki miar (np. długości, prędkości, objętości, wagi, temperatury i wielu innych). Wystarczy wprowadzić odpowiednie zapytanie, np. 55 mil/h na km/h. Koneserom filmów zapewne przyda się możliwość szybkiego sprawdzania repertuaru kin. Wpisz hasło film tytuł_filmu, a serwis ustali automatycznie twoją lokalizację, po czym wyświetli listę kin i godziny seansów w twoim mieście. Entuzjaści piłki nożnej mogą wygodnie sprawdzać bieżące wyniki meczów zachodnich drużyn. W tym celu należy wpisać nazwę drużyny, np. manchester united. Na ekranie pojawi się ikona piłki, a obok niej wynik ostatniego meczu, data następnego i nazwa przeciwnej drużyny. Oprócz tego Google pomoże ci znaleźć potrzebne dane statystyczne. Wpisz interesujący cię termin demograficzny i nazwę kraju lub regionu (np. przyrost naturalny polska lub stopa bezrobocia polska), a w górnej części ekranu pojawi się poszukiwana informacja wraz z niewielkim wykresem.

Pogoda, rozkład lotów i nie tylko – Google oferuje już nie tylko odnośniki do poszukiwanych informacji, lecz od razu podaje żądane treści.

Wersje wyszukiwarki w innych krajach są wyposażone w jeszcze inne mechanizmy. Pozwalają np. monitorować aktualne notowania giełdowe spółek po wprowadzeniu dwunasto-znakowego identyfikatora ISIN danego przedsiębiorstwa. Ponadto można tu śledzić przesyłki kurierskie, co okazuje się praktyczne, gdy sklep internetowy zamiast odnośnika poda tylko numer przesyłki i nazwę przewoźnika.

Niektóre z funkcji wyszukiwania lokalnego działają także w polskiej edycji. Gdy wpiszesz nazwę miasta lub państwa, na ekranie pojawi się miniaturowa mapa. Możliwe jest szybkie wyszukiwanie określonych obiektów, np. dyskoteka wrocław, pizza poznań. Przegląd opcji wyszukiwania zaawansowanego znajdziesz pod adresem www.google.com/intl/pl/help/features.html. Bezpośrednie wyświetlanie konkretnych informacji na liście wyników jest bardzo wygodne, a zarazem unaocznia, że Google już od dawna nie jest zwyczajną wyszukiwarką internetową, lecz ponadto pełni rolę dostawcy treści.

Objaśnienia nie zawierają wszystkich dostępnych poleceń. Na przykład nie udokumentowano polecenia lot. Po wpisaniu go wraz z lokalizacją docelową (ew. także z lokalizacją wylotu) otrzymasz tyle informacji, że przywoływanie dodatkowych portali okazuje się prawie zbyteczne.

Pogoda, rozkład lotów i nie tylko – Google oferuje już nie tylko odnośniki do poszukiwanych informacji, lecz od razu podaje żądane treści.

Wyszukiwarka rozumie twoje zapytania

Google udostępnia wiele przydatnych poleceń, które pozwalają internaucie zawężać zakres poszukiwań i zmniejszać liczbę rezultatów. Powszechnie znane i używane jest znajdowanie fraz – aby z niego skorzystać, należy wpisać ciąg słów w cudzysłowie. Uznaniem cieszy się także wyszukiwanie w obrębie określonej witryny. Funkcję tę przywołuje się, wpisując np. site:pcworld.pl za wyszukiwanym terminem. Wspomniane polecenia pomagają uzyskać większą skuteczność w internetowych poszukiwaniach. Jeśli jeszcze ich nie znasz, zalecamy zajrzeć na stronę pomocy (http://support.google.com/websearch/?hl=pl).

Już w maju 2012 r. amerykański koncern zaprezentował bazę wiedzy Knowledge Graph, która według informacji przedsiębiorstwa zawiera około 500 milionów wszelkiego rodzaju obiektów. Zaliczają się do nich m.in. zabytki i miejsca godne zwiedzenia, prominenci i słynni ludzie, miasta, drużyny sportowe, znane budowle, dzieła sztuki itp. Początkowo wyszukiwanie w tej bazie było ograniczone do Stanów Zjednoczonych, jednak latem zapowiedziano w blogu Google’a, że Google Graph obejmie swoim zasięgiem inne angielskojęzyczne kraje. Większość krajów europejskich (w tym Polska) nie ma więc jeszcze dostępu do tak bogatej biblioteki, jednak możesz obejrzeć krótką demonstrację (www.google.com/insidesearch/features/search/knowledge.html), która daje mały wgląd w zakres możliwości nowego projektu Google’a.

Stoi za tym wszystkim dążenie do maszyny, która rozumie swojego użytkownika. Założyciel firmy, Larry Page, opisał niegdyś doskonałą wyszukiwarkę słowami, że powinna mieć zdolność rozumienia, czego potrzebuje internauta, i oferowania mu tylko tych rezultatów, które prowadzą go do celu. Projekt Knowledge Graph to krok właśnie w tym kierunku, jednak zważając na dziesiątki tysięcy wyników wyświetlanych po wprowadzeniu większości zapytań, droga jest jeszcze daleka.

Knowledge Graph to ogromna baza wiedzy prezentowanej w nowoczesny sposób. Polscy użytkownicy nie mają jeszcze do niej dostępu, ale mogą przynajmniej obejrzeć demonstrację.

Tymczasem ilość i zakres informacji, które przedsiębiorstwo zbiera mimochodem o swoich użytkownikach, unaoczniono nam ponownie na początku zeszłego roku. Choć towarzyszyły temu gwałtowne protesty, Google zastąpił pod koniec stycznia dotychczasową politykę prywatności w ok. siedemdziesięciu różnych usługach „na scentralizowaną, bardziej zwartą i bardziej zrozumiałą wersję” – jak informował koncern.

W wewnętrznym blogu firmowym (http://googleblog.blogspot.com/2012/01/updating-our-privacy-policies-and-terms.html) dyrektor Alma Whitten odpowiedzialna za kwestie prywatności i ochrony danych wyjaśniła, o co chodzi. Dzięki nowym wytycznym Google jest w stanie np. ponaglić użytkownika odpowiednim komunikatem, gdy w aplikacji Google Calendar są wyznaczone szybko zbliżające się terminy, a usługa Google Traffic zgłasza bardzo duże natężenie ruchu.

Goggles a wyszukiwanie obrazem

Goggles to aplikacja Google’a służąca do wyszukiwania w internecie za pomocą zdjęć wykonanych smartfonem z systemem operacyjnym Android. Wszystko, co znajdzie się w obiektywie aparatu komórki, ma zostać zidentyfikowane przy użyciu technologii rozpoznawania obrazów, a wyniki zaprezentowane wraz z istotnymi informacjami dotyczącymi danego obiektu. Zakres zastosowań ma objąć nie tylko obiekty architektoniczne i zabytki, lecz także sklepy, malowidła i inne dzieła sztuki, okładki książek, płyty DVD, wizytówki, różne produkty, a także kody kreskowe QR. Bezpłatna aplikacja ma nawet tłumaczyć obcojęzyczny tekst, korzystając z wbudowanego modułu rozpoznawania pisma (OCR). Niektórych użytkowników może ucieszyć możliwość automatycznego rozwiązywania łamigłówek sudoku. Goggles nie przychodzi z pomocą tylko w wypadku zwierząt.

Mniej znane jest wyszukiwanie w internecie przy użyciu obrazków wskazywanych w przeglądarce internetowej, które oferuje nie tylko odnośniki do podobnych zdjęć, lecz także – w wypadku obiektów nieznanych użytkownikowi – wskazówki pomocne w ich zidentyfikowaniu. Po kliknięciu ikony aparatu na stronie http://images.google.com możesz nie tylko podać plik ze zdjęciem na lokalnym twardym dysku, lecz także wkleić odnośnik do fotki w internecie.

Usługa Google’a do rozpoznawania obiektów na podstawie zdjęć w urządzeniach przenośnych z Androidem działa przeciętnie. Jednak w wypadku monachijskiego ratusza udało się!

Tak czy inaczej, nie oczekuj zbyt wiele od aplikacji Goggles ani od funkcji Wyszukiwanie obrazem w serwisie Google Grafika. Uzyskiwane przez nie wyniki, a więc wykrywalność jest tu bardzo przeciętna. Rozczarowuje przede wszystkim fakt, że nawet geotagowanie (geoznakowanie) nie poprawia wyników uzyskiwanych przez Google. Najwyraźniej usługa nie wykorzystuje współrzędnych GPS podających miejsce wykonania zdjęcia, które są zapisane w jako metaznaczniki Exif w pliku fotografii, a aplikacja Goggles nie posiłkuje się obecną lokalizacją użytkownika. A szkoda.

Znacznie lepsze rezultaty uzyskuje Google Translate. Ta aplikacja dostępna w Google Store potrafi nawet tłumaczyć napisy widniejące na zdjęciach, a więc np. ze znaków drogowych lub z kart dań w obcych krajach. Przekłada sfotografowane teksty na ponad sześćdziesiąt języków, a do czterdziestu z nich zapewnia funkcję lektora.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/28166d59/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C3881530CGoogle0Bwiecej0Bniz0Bprosta0Bwyszukiwarka0Bhtml/story01.htm