Miesięczne archiwum: Luty 2013

Laptop


Laptopy muszą wytrzymywać znacznie więcej niż komputery stacjonarne, które praktycznie cały czas spędzają w bezpiecznym kącie pod biurkiem lub stołem roboczym. Tymczasem notebooki muszą znosić transport w plecaku lub torbie w strugach deszczu, są pozostawiane mroźną zimą i gorącym latem w samochodzie, a niekiedy rzucane niedbale na blat stołu. I wiele z nich znosi niewzruszenie nawet tak surowe traktowanie, ale mimo to nie są niezniszczalne. W poniższym artykule przedstawiamy dziesięć najczęstszych problemów, które zdarzają się właścicielom komputerów przenośnych, i proponujemy ich rozwiązania. Przy odrobinie zdolności manualnych możesz własnoręcznie wykonać niektóre z opisywanych czynności. Jednak w wypadku pozostałych awarii, nie obejdziesz się bez kompetentnej pomocy fachowców w autoryzowanym serwisie.

Problem 1 – brak reakcji po włączeniu laptopa

Ten problem wydaje się najgorszym, który może przydarzyć się właścicielowi komputera przenośnego. Chce go uruchomić, lecz mimo wielokrotnego naciskania włącznika nie dzieje się nic. Ekran przez cały czas pozostaje czarny, a laptop w ogóle nie reaguje na próby włączenia.

Zobacz również:

  • Facebook miał problemy z przestojami. Stał się też obiektem drwin
  • <!–/*
    * The backup image section of this tag has been generated for use on a
    * non-SSL page. If this tag is to be placed on an SSL page, change the
    * 'http://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    * to
    * 'https://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    *
    * This noscript section of this tag only shows image banners. There
    * is no width or height in these banners, so if you want these tags to
    * allocate space for the ad before it shows, you will need to add this
    * information to the tag.
    *
    * If you do not want to deal with the intricities of the noscript
    * section, delete the tag (from … to ). On
    * average, the noscript tag is called from less than 1% of internet
    * users.
    */–>

Rozwiązanie problemu. Najpierw trzeba wykluczyć najbardziej oczywiste przyczyny. Czy komputer jest podłączony do źródła zasilania? Sprawdź obie wtyczki – zasilacza i gniazda sieci elektroenergetycznej. Czy akumulator jest naładowany i czy został we właściwy sposób umieszczony w laptopie?

Gdy wyeliminujesz brak zasilania jako możliwą przyczynę nieprawidłowego działania notebooka, sprawdź, w jaki sposób twój komputer reaguje na naciskanie włącznika. Czy słychać odgłosy sygnalizujące rozruch twardego dysku i wentylatora, a zdaje się, że tylko ekran odmawia posłuszeństwa? Czy diody elektroluminescencyjne wskazujące stan twardego dysku i zasilania świecą się, czy pozostają ciemne? Jeśli twój komputer przenośny jest podłączony do stacji dokującej lub replikatora portów, należy go najpierw odłączyć. Jeżeli z pozostałych podzespołów dobywają się odgłosy, sygnalizujące ich należyte działanie, trzeba podłączyć zewnętrzny monitor do gniazda VGA lub HDMI w laptopie. W ten sposób sprawdzisz, czy karta graficzna wykrywa monitor i jest w stanie prawidłowo komunikować się z nim. Natomiast jeśli także ekran zewnętrznego monitora pozostaje czarny, choć system zdaje się uruchamiać jak zazwyczaj, oznacza to, że urządzenie to nie otrzymuje sygnału z komputera. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobna wydaje się awaria karty graficznej laptopa. Tego uszkodzenia nie naprawisz we własnym zakresie, bo w zdecydowanej większości notebooków nie jest możliwa wymiana karty graficznej. Musisz więc odnieść komputer do punktu naprawczego.

Jeżeli jednak zewnętrzny monitor działa bez zarzutu, nie masz do czynienia z uszkodzeniem karty graficznej. Nie odłączaj go od komputera, lecz sprawdź w Panelu sterowania Windows, czy omyłkowo nie został wyłączony ekran, w który jest wyposażony laptop, a uaktywniony zamiast niego zewnętrzny monitor. W przeciwnym razie poruszaj delikatnie klapą notebooka w przód i w tył. Być może zakłócenia w działaniu monitora są spowodowane chwiejnym stykiem lub złamaniem kabla w pobliżu zawiasu na wieku notebooka. Wówczas ekran mógłby na chwilę zaświecić się podczas poruszania, a być może nawet podjąć działanie w określonym ustawieniu pokrywy. Kolejną przyczyną problemu może okazać się poluzowanie wtyczek w kablu podłączeniowym pomiędzy ekranem laptopa i jego płytą główną. Aby to sprawdzić, trzeba otworzyć obudowę notebooka. Pod lewym zawiasem pokrywy powinien znajdować się kabel prowadzący do płyty głównej. Zobacz, czy wtyczki są solidnie wetknięte w gniazda. Jeżeli wszystkie opisane powyżej czynności nie przyniosą pożądanego rezultatu, musisz zwrócić się z prośbą o pomoc do punktu serwisowego.

Kabel prowadzący do matrycy ekranu musi być solidnie podłączony do płyty głównej. W przeciwnym razie monitor pozostanie ciemny.

Problem 2 – akumulator nie daje się naładować

Bateria komputera przenośnego to element, który ulega zużyciu. Dlatego akumulatory są objęte krótszym okresem gwarancyjnym niż pozostałe podzespoły laptopa. Jednak, jakie kroki można podjąć, gdy nowa bateria odmawia posłuszeństwa i nie daje się naładować?

Rozwiązanie problemu. Nagła awaria baterii (np. działała jeszcze wczoraj, a już dziś przestała się ładować) może być spowodowana różnymi przyczynami. Akumulator mógł ulec, rzecz jasna, uszkodzeniu, jednak równie dobrze mogło dojść tylko do zabrudzenia styków lub ich skorodowania. W pierwszej kolejności postaraj się przeczyścić styki zarówno w baterii, jak i w laptopie. Być może masz możliwość wypróbowania baterii w innym komputerze przenośnym. Jeżeli włożona do innego notebooka zacznie ładować się jak zazwyczaj, wina nie leży z pewnością po stronie akumulatora. Równie szybko możesz znaleźć winowajcę, gdy masz do dyspozycji dodatkową baterię. Jeśli ładuje się bez zarzutu, winę ponosi pierwszy akumulator. Jeżeli natomiast druga bateria także odmawia współpracy lub nie dysponujesz dodatkowym akumulatorem, wykrycie przyczyny problemu nieco się skomplikuje.

Wykonując przedstawione poniżej czynności, korzystaj koniecznie z oryginalnego zasilacza dołączonego do laptopa przez producenta, bo tylko tak, upewnisz się, że do notebooka jest dostarczane odpowiednie napięcie. Najpierw sprawdź, czy komputer przenośny jest poprawnie zasilany energią elektryczną. W tym celu wyjmij akumulator, po czym spróbuj włączyć laptop i używać go zasilanym tylko z gniazda sieci elektroenergetycznej. Jeżeli ci się to nie uda, problem może być spowodowany uszkodzeniem zasilacza, a także zabrudzonymi lub skorodowanymi stykami. Wyczyść styki podłączeniowe w laptopie i akumulatorze, a następnie ponów próbę. Jeżeli komputer zasilany prądem z gniazdka działa bez zarzutu, ustal w dalszej kolejności, czy przy wyłączonym laptopie jest możliwe ładowanie akumulatora czy nie. W pierwszym z wymienionych wypadków przyczyna problemów leży przypuszczalnie po stronie zasilacza. Po prostu nie zapewnia wystarczającego napięcia, aby jednocześnie ładować baterię i umożliwić działanie notebooka. Jeśli natomiast próba ładowania nie powiedzie się także przy wyłączonym laptopie, najprawdopodobniej uległ uszkodzeniu akumulator lub moduł elektroniczny notebooka odpowiedzialny za ładowanie. W zaistniałej sytuacji możesz rozważyć zakup nowej baterii. Jeśli zdecydujesz się nabyć ją za pośrednictwem internetu, masz prawo zrezygnować z niej w ciągu siedmiu dni roboczych od daty otrzymania produktu, nie podając przyczyny (ponosisz tylko koszty odesłania do sklepu online’owego). W ten sposób możesz sprawdzić, czy nowy akumulator będzie poprawnie działał w twoim komputerze. Jeżeli nie uda się go naładować, oznacza to, że uległy uszkodzeniu podzespoły elektroniczne laptopa. W tym wypadku, aby rozwiązać problem, trzeba wymienić płytę główną notebooka. Taka naprawa jest przeważnie kosztowna. Jej opłacalność zależy przede wszystkim od wartości pozostałej komputera, bo nakład finansowy może prawie dorównywać cenie nowego laptopa. Jeśli gra nie jest warta świeczki, możesz odesłać nowy akumulator do sklepu i używać notebook, zasilając go wyłącznie prądem z gniazdka.

Temperatura procesora przekraczająca 70 stopni Celsjusza powinna wzbudzić twoją czujność. Nie dopuszczaj do przegrzewania się układu CPU.

Problem 3 – laptop wyłącza się niespodziewanie

Pracując jak zazwyczaj w systemie Windows, zupełnie niespodziewanie zostałeś skonfrontowany z pustym, czarnym ekranem. Okazało się, że laptop wyłączył się nagle bez żadnego ostrzeżenia.

Rozwiązanie problemu. W zdecydowanej większości wypadków przyczyną takich objawów jest przegrzanie procesora. Możesz to łatwo sprawdzić, przykładając otwartą dłoń do spodniej ściany notebooka. Jeśli nie jest letnia, lecz wręcz gorąca, to dość pewna oznaka zbytniego nagrzania się układu CPU. Zasadniczo komputer przenośny może wyłączyć się automatycznie, gdy temperatura procesora przekroczy 70 stopni Celsjusza. Chcąc ustalić poziom nagrzewania się procesora i monitorować na bieżąco jego temperaturę, możesz zainstalować narzędzie CoreTemp. Program ten podaje temperaturę wszystkich rdzeni procesora, a ponadto potrafi automatycznie zamykać system w razie przekroczenia limitu dopuszczalnej temperatury, który został ustawiony przez użytkownika. Jeśli procesor nagrzewa się do poziomu 70 stopni Celsjusza lub nawet wyższego, należy przedsięwziąć odpowiednie kroki, aby zapobiec przegrzewaniu się układu CPU, bo wpływa ono negatywnie na żywotność podzespołów, a w skrajnym wypadku mogłoby doprowadzić do ich trwałego uszkodzenia. Być może w wentylatorze zebrała się duża ilość kurzu, co zmniejszyło jego skuteczność schładzania.

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/290d2bd9/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C38870A20CLaptop0Bnajczestsze0Bawarie0Bi0Bdrobne0Bnaprawy0Bwe0Bwlasnym0Bzakresie0Bhtml/story01.htm

Stuxnet jest znacznie starszy niż sądzono. Symantec odkrył jego wcześniejszą wersję


Robak Stuxnet, odkąd odkryto jego wersję 1.001 w 2010 roku, stał się symbolem wyrafinowanych cyberataków. Zebrane do tej pory dane wskazywały, że jego najstarsze kompilacje pochodzą z 2009 roku.

Firma Symantec opublikowała jednak właśnie raport, w którym dowodzi, że już od 2005 roku trwały prace nad wcześniejszą wersją robaka Stuxnet o numerze 0.5. Operować ona miała w Sieci od 2007 roku do 2009 roku.

Zobacz również:

  • Cyberzagrożenia w nowym roku
  • Huawei otrzyma „bana” od kanadyjskiego rządu
  • Irańskie cybernetyczne możliwości znacznie wzrosły od czasów robaka Stuxnet
  • <!–/*
    * The backup image section of this tag has been generated for use on a
    * non-SSL page. If this tag is to be placed on an SSL page, change the
    * 'http://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    * to
    * 'https://ads.idg.pl/www/delivery/…'
    *
    * This noscript section of this tag only shows image banners. There
    * is no width or height in these banners, so if you want these tags to
    * allocate space for the ad before it shows, you will need to add this
    * information to the tag.
    *
    * If you do not want to deal with the intricities of the noscript
    * section, delete the tag (from … to ). On
    * average, the noscript tag is called from less than 1% of internet
    * users.
    */–>

Stuxnet 0.5 nie był tak agresywny, jak jego późniejsze wersje, lecz wciąż był w stanie dokonać poważnych uszkodzeń. Co prawda jego celem również były irańskie instalacje nuklearne, lecz kierował się on inną strategią działania mającą za zadanie wyłączyć zawory w zakładach wzbogacania uranu w Natanz.

„To, czy misja robaka Stuxnet 0.5 powiodła się, nie jest jasne, ale jego nowsze wersje zostały opracowane przy użyciu innych ram rozwoju, stały się bardziej agresywne i zmieniły strategię ataku, która pozwoliła na zmianę prędkości wirówek do wzbogacania uranu” – czytamy w raporcie firmy Symantec.

Podaje ona ponadto, że Stuxnet 0.5 w odróżnieniu od jego późniejszych wersji został opracowany w oparciu o platformę Flamer i nie zawierał żadnych exploitów Microsoftu. Podobnie do nich poszukiwał jednak określonego modelu sterownika PLC produkcji firmy Siemens.

Symantec wspomina również, że znalazł dowody na istnienie jeszcze wcześniejszych wersji robaka, które miały operować już w 2005 roku. Co interesujące, udostępnił też film pokazujący sabotujące działania robaka Stuxnet 0.5 w fabryce w Natanz:

Article source: http://pcworld.feedsportal.com/c/34536/f/632104/s/290cd2e2/l/0L0Spcworld0Bpl0Cnews0C38870A10CStuxnet0Bjest0Bznacznie0Bstarszy0Bniz0Bs0Bdzono0BSymantec0Bodkryl0Bjego0Bwcze0Bniejsz0Bwersje0Bhtml/story01.htm

Teleskopy NASA obserwują zachowanie atmosfery brązowego karła

Brązowe karły to obiekty, które powstają w wyniku kondensowanie się gazów, podobnie jak gwiazdy, jednak na skutek zbyt niskiej masy w ich wnętrzach nie następuje inicjacji reakcji termojądrowych. Obiekty te, nazywane przez niektórych upadłymi gwiazdami, przypominają zatem gazowe planety z ich zróżnicowanymi, dynamicznymi atmosferami.

Brytyjscy naukowcy zastosowali techniki wykorzystywane do wyszukiwania odległych obiektów astronomicznych do identyfikacji biomarkerów sygnalizujących stopień rozwoju nowotworu. czytaj więcej

Badacze skierowali w tym samym czasie teleskopy Hubble i Spitzer na brązowego karła o nazwie 2MASSJ22282889-431026, odkrywając, iż w cyklu około 90-minutowym (rotacja), obiekt jaśnieje i ciemnieje. Co jeszcze ciekawsze zespół odkrył, iż czas zmian jasności zależy od zakresu światła podczerwonego w jakich była prowadzona obserwacja. Obserwację obrazuje druga grafika w galerii tego artykułu.

Obserwacje wskazały, iż gnane wiatrami chmury na brązowym karle posiadają wielkości planet. W odróżnieniu do wodnych chmur znanych na Ziemi czy chmur amoniaku na Jowiszu, chmury na brązowych karłach składają się z gorących drobin piasku, kropel ciekłego żelaza oraz innych niepopularnych komponentów, nadając nowy kształt pojęciu „ekstremalnej pogody”.

Dzięki wykorzystaniu dwóch dużych teleskopów badacze po raz pierwszy w tym samym czasie mogli przyjrzeć się dynamice atmosfery brązowego karła na różnych wysokościach. Uzyskano dowody na istnienie masywnych, zorganizowanych układów chmur, prawdopodobnie podobnych do Wielkiej Czerwonej Plamy obecnej w atmosferze Jowisza. W odróżnieniu od planet w atmosferach brązowych karłów panuje wysoka temperatura – około 600 do 700 stopni Celsjusza.

Przeprowadzone badania mogą umożliwić lepsze zrozumienie nie tylko samych brązowych karłów, ale także strukturę atmosfer planet pozasłonecznych. Astronomowie mają w planach wykonanie kolejnych badań bliskich brązowych karłów za pomocą teleskopów Hubble i Spitzer.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/28f0b33e/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Ctechnauka0Cnews0Eteleskopy0Enasa0Eobserwuja0Ezachowanie0Eatmosfery0Ebrazowego0Ekarl0HnId0H936590A0Dutm0Isource0FNowe0J2Btechnologie0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Mobilny głośnik ze złączem Lighting

ISX-B820 to najnowszy system audio firmy Yamaha. Głośniki cechują się interesującym wzornictwem. czytaj więcej

Decyzja o wymianie przez Apple dotychczasowego interfejsu podyktowana była większą wytrzymałością i komfortem użytkowania nowej technologii. Jednocześnie stworzyła ona konieczność unowocześnienia wielu urządzeń innych marek, dotychczas kompatybilnych z iPhone’ami czy iPodami.

StreetParty firmy Gear4 to seria bezprzewodowych, mobilnych głośników, cechujących się nie tylko nowoczesnym designem, ale również świetną jakością odtwarzanego dźwięku. Najnowszy model tej linii oparty został na projekcie Street Party III – najlepiej sprzedającego się w Wielkiej Brytanii głośnika ze złączem dokującym dla urządzeń Apple.

StreetParty 5 ma 14 cm wysokości i niewiele ponad 24 cm długości, a ciężar głośnika to niespełna 600 gramów. Złącze Lightning umieszczone zostało na składanej podstawce, która rozłożona umożliwia podparcie głośnika w pozycji stojącej, zaś złożona pozwala na bezpieczny transport urządzenia

StreetParty 5 zasilać można na dwa sposoby – bezprzewodowo z wykorzystaniem 4 baterii AA lub przewodowo za pomocą umieszczonego na tylnej obudowie wejścia DC In oraz dołączonego do zestawu zasilacza. W przypadku zasilania przewodowego, głośnik wyposażony w złącze „Lightning” służyć może również jako ładowarka do podłączonego do niego urządzenia Apple. Poza wejściem DC In z tyłu urządzenia umieszczone zostały wejście Aux In oraz przycisk uruchamiający.

Głośnik kompatybilny jest z iPhonem 5, iPodem touch oraz iPodem Nano. W sprzedaży dostępny będzie w marcu 2013 roku, a jego cena wyniesie 259 zł.

Article source: http://interia.pl.feedsportal.com/c/34004/f/625109/s/2902891e/l/0Lnt0Binteria0Bpl0Caudio0Ewideo0Cnews0Emobilny0Eglosnik0Eze0Ezlaczem0Elighting0HnId0H9370A390Dutm0Isource0FNowe0J2Btechnologie0Gutm0Imedium0FRSS0Gutm0Icampaign0FRSS/story01.htm

Google+ Sign-In: Aplikacje połączone z social media bez społecznościowego spamu… teoretycznie

Wczoraj firma Google przedstawiła nowy element swojej społecznościowej platformy. Jest to Google+ Sign-In, czyli mechanizm logowania się do różnych aplikacji oraz stron internetowych za pomocą hasła i nazwy użytkownika Google+.

Podobne rozwiązania stosują już Facebook i Twitter. Ułatwia to sprawę użytkownikowi, który nie musi pamiętać dodatkowych danych logowania. Ponadto aplikacja lub e-usługa połączona z serwisem społecznościowym może wykorzystywać pewne dane użytkownika i może dawać szybki dostęp do funkcji społecznościowych umożliwiając np. szybkie polecenie czytanego tekstu.

Usługodawcy, którzy już teraz wspierają Google+ Sign-In to: Banjo, Beautylish, Fancy, Fitbit, Flixster, The Guardian, OpenTable, Shazam, TuneIn oraz USA Today.

Jeden klik i masz mobilną aplikację

Google chce przekonać, że Google+ Sign-In to funkcja wyjątkowa. Jedną z jej zalet ma być ułatwienie instalowania aplikacji mobilnych powiązanych z e-usługami. Użytkownik, który zaloguje się na strone przez Google+ będzie mógł jednym kliknięciem zainstalować powiązaną ze stroną aplikację mobilną dla Androida. Przedstawia to poniższa grafika (można kliknąć by powiększyć).

Google+ nie chce udostępniać „beztarciowo”

Kolejną według Google zaletą jej mechanizmu logowania jest selektywne udostępnianie, które ma powstrzymać „społecznościowy spam”, czyli zalewanie znajomych mnóstwem zbędnych informacji pochodzących z różnych aplikacji. 

Google+ nie pozwala aplikacjom rozpylać „beztarciowo” aktualizacji – czytamy na blogu Google. Słowo „beztarciowo” (ang. frictionless) jest w tym przypadku wyraźnym przytykiem pod adresem Facebooka, który od dłuższego czasu promuje ideę płynnego udostępniania treści w social media, określoną przez Marka Zuckerberga terminem frictionless sharing.

Facebook zachęca nas do dzielenia się wszystkim ze wszystkimi. Jesz obiad? Pochwal się na Facebooku! Przebiegłeś dwa kilometry? Niech twoja aplikacja treningowa udostępni tę informację! Google+ ma działać inaczej,

Antyspamowy wizerunek Google+

Google+ Sign-In uwzględnia kręgi w Google+. Logując się do danej aplikacji możemy więc ustalić, że informacje z tej aplikacji będą udostępniane np. tylko rodzinie albo wyłącznie kolegom z pracy. Można nawet ograniczyć udostępnianie informacji tylko do własnego profilu. Teoretycznie oznacza to mniej społecznościowego spamu.

Praktycznie niewiele się zmienia, bo użytkownik Google+ i tak może się zdecydować na męczenie wszystkich możliwych odbiorców informacjami ze swoich aplikacji. Nie można zatem powiedzieć, aby Google+ faktycznie dokonywało przełomu w zakresie społecznościowego spamu. Można natomiast powiedzieć, że Google przynajmniej ideologicznie jest przeciwne idei frictionless sharing i ma zamiar konsekwentnie odróżniać się tym od Facebooka.

Udostępnianie, które angażuje

Google+ Sign-In ma też prezentować użytkownikom Google+ treści interaktywne np. obok zaprezentowanego przedmiotu znajdzie się przycisk „dodaj do koszyka”, albo będzie w nim zachęta do posłuchania radia, przekazania darowizny lub zapoznania się z menu polecanej restauracji. Wszystko w imię idei, że „udostępnianie to działanie”, a nie tylko oglądanie.

Niezależnie od tego jak dobre są pomysły Google, trzeba przyznać jedno – Google+ próbuje po raz kolejny zdobywać obszar już zdominowany przez Facebooka. Jest to jednak obszar bardzo ważny, bo dzisiejsze media społecznościowe nie mogą ograniczać się do określonych stron. One muszą być dosłownie wszędzie i kolejnym wyzwaniem dla Google będzie popularyzowanie Google+ Sign-In.

Poniżej film prezentujący nową funkcję

Article source: http://di.com.pl/news/47632,1,Google+_Sign-In_Aplikacje_polaczone_z_social_media_bez_spolecznosciowego_spamu_teoretycznie-Marcin_Maj.html