Miesięczne archiwum: Kwiecień 2015

Drukarka 3D za 179 dolarów? Czemu nie!

Czy drukowanie 3D ma przyszłość? Firmy badające tendencje rynkowe nie mają wątpliwości. Canalys spodziewa się, że wartość tego segmentu w tym roku wyniesie 3,8 mld dolarów, by do 2018 urosnąć do przeszło 16 miliardów. Potencjał jest więc ogromny. Nic więc dziwnego, że rośnie także liczba firm, które zainteresowane są produkcją drukarek 3D, a także materiałów eksploatacyjnych. Wraz z upowszechnianiem się technologii i dalszym rozwojem, obniżeniu ulegają ceny, co dostrzegają konsumenci.

O szansie stojącej przed rynkiem świadczy też jeden z projektów na Kickstarterze. Firma Tiko 3D kończy dzisiaj zbieranie funduszy za swoją drukarkę. Celem było osiągnięcie 100 tysięcy dolarów, by rozpocząć masową produkcję. Do tej pory zadeklarowano jednak blisko 2,9 milionów dolarów. Na kwotę tę złożyło się ponad 16 tysięcy osób. Widać więc wyraźnie, że zapotrzebowanie na rynku na tego typu produkty jest. Jaki jest więc produkt Tiko?

Sama drukarka nosi taką samą nazwę, jak firma. Główną jej zaletą, według twórców, ma być cena – zaledwie 179 dolarów. W jaki sposób udało się to osiągnąć? Projektanci postawili przede wszystkim na prostotę, dzięki której udało się obniżyć koszt produkcji. Większość dostępnych obecnie na rynku urządzeń składa się z wielu elementów, podczas gdy główna komora Tiko stanowi całość.

Pozytywnie wpływa to także na trwałość i precyzję drukarki. Jej twórcy zauważyli też bowiem, że inne tego typu urządzenia dość często się psują. Drukarka działa z precyzją 50 mikronów. Dzięki temu, że konstrukcja jest zamknięta, czynniki zewnętrzne nie mają wpływu na proces drukowania. Podstawa drukarki jest także odpowiednio duża i elastyczna.

W tym kontekście istotny jest także materiał do drukowania. Tiko nie ma przypisanego jednego konkretnego, możesz więc eksperymentować z produktami różnych firm i znaleźć ten, który najlepiej odpowiada twoim potrzebom i możliwościom finansowym. Drukarka łączy się ze światem bezprzewodowo, sama działać może także jako router. Do tego sterowanie odbywa się za pośrednictwem aplikacji webowej, więc możesz drukować skąd chcesz. Musisz tylko mieć pewność, że Tiko podłączona jest do sieci.

Drukarka wyposażona jest w przyspieszeniomierz, który automatycznie wyłączy urządzenie, gdy jego praca zostanie zakłócona. Mało tego – służy on także do mierzenia własnej wydajności. Jeśli użytkownik się zgodzi, dane mogą być przesyłane do firmy celem ich analizy i ulepszenia kolejnych wersji drukarki.

Twórcy nie kryją, że to, co obecnie jest dostępne na Kickstarterze, nie jest produktem najnowszej generacji. Powód jest prosty – tłumaczą oni, że działają na niezwykle konkurencyjnym rynku, więc nie mogą sobie w tym momencie pozwolić na ujawnienie wszystkich sekretów. Kilka zastosowanych rozwiązań czeka właśnie na opatentowanie. Wynika to także z faktu wykorzystania zupełnie nowych komponentów, których próżno szukać w obecnie dostępnych drukarkach.

Kiedy więc można spodziewać się pierwszych drukarek. Potrwa to jeszcze kilka miesięcy. Zespół ocenia, że w połowie maja otrzyma wszystkie fundusze oraz zatrudni dodatkowe osoby. Lato upłynie na poprawkach, testach i ostatecznym projektowaniu. W październiku urządzenie ma zyskać aprobatę odpowiedniej agendy rządowej, a w listopadzie rozpocząć się ma produkcja komponentów, ich składanie oraz wysyłka pierwszych egzemplarzy.

Jeśli chciałbyś wesprzeć projekt, odwiedź jego stronę na Kickstarterze i przygotuj przynajmniej 179 dolarów. Czasu masz niewiele – dzisiaj o 20 naszego czasu zbieranie funduszy zakończy się.

Article source: http://di.com.pl/drukarka-3d-za-179-dolarow-czemu-nie-52033

Co nowego w świecie smartfonów?

Klasycznie i elegancko

Kanadyjczycy spod znaku BlackBerry pokazują światu już od jakiegoś czasu, że dla nich
najważniejszą rzeczą w smartfonie jest jego funkcjonalność i wygoda
użytkowania, czego najlepszym dowodem jest wypuszczony w grudniu 2014 model BlackBerry Classic. To ukłon w stronę
wszystkich tych, którzy w czasach dominacji smartfonów o w pełni dotykowych
interfejsach poszukują telefonu z fizyczną klawiaturą. Powód jest bardzo
prosty: na takiej klawiaturze pisze się zdecydowanie wygodniej i szybciej, co
dla wielu użytkowników jest koronnym argumentem przeciwko typowym „dotykowcom”.

BlackBerry Classic jest przeznaczony właśnie dla
użytkowników ceniących wygodę, bo choć ma relatywnie spore rozmiary (131 x 72,4
x 10,2 mm), to dobrze leży w ręku i jest konstrukcją solidną oraz elegancką.
Ekran jest jasny i kontrastowy, istnieje tez możliwość ustawienia stopnia
nasycenia barw, a jego podstawowymi zaletami są precyzja i niesamowita czułość,
dzięki czemu telefon obsługuje się naprawdę przyjemnie. Jeśli chodzi o wnętrze,
to podzespoły nie są najnowszej generacji (dwurdzeniowy procesor Krait o
częstotliwości 1,5 GHz, układ graficzny Adreno 225 i 2 GB pamięci RAM), ale są
tak świetnie zoptymalizowane, że BlackBerry Classic pracuje bez żadnych
spowolnień czy zacięć. Krótko mówiąc jest to idealne rozwiązanie dla tych,
którym zależy na wykorzystywaniu telefonu w sposób klasyczny – do kontaktu ze
światem.

 

Chińska rewolucja

 W zupełnie
inną stronę poszedł za to chiński koncern Huawei, który niedawno oficjalnie
zaprezentował najnowszy model swojego flagowca, czyli Huawei P8. Ten dwukartowy smartfon został zaprojektowany jako
urządzenie, które nie tylko ma dorównywać konkurencji, ale ją przebijać pod
każdym możliwym do osiągnięcia względem, dlatego nie znajdziemy tu rozwiązań
kompromisowych. Ekran o przekątnej 5,2 cala i rozdzielczości 1920×1800 pikseli
zajmuje ponad 78% powierzchni całego telefonu, co jest póki co wynikiem
naprawdę rekordowym, ale na tym nie koniec. Serce Huawei P8 stanowi
ośmiordzeniowy procesor Kirin 935 (4 rdzenie 2 GHz i 4 rdzenie 1,5 GHz),
wspierany przez 3 GB pamięci RAM i całkiem wydajną jednostkę graficzną
Mali-T628 MP4, więc nawet najbardziej wymagające aplikacje i gry nie sprawią
żadnego problemu. To nadal nie koniec: tylna kamera ma 13 megapikseli i potrafi
nagrać film w jakości 1080p, a przednia ma „zaledwie” 8 MP. Ponadto do
dyspozycji dostajemy 16 albo 64 GB wbudowanej przestrzeni dyskowej, którą można
zwiększyć przy pomocy karty microSD o nawet 128 GB. Podsumowując, jest to
zdecydowanie telefon dla wymagającego użytkownika. W sklepach należy się go
spodziewać już w maju 2015.

 

Koreańska tajemnica

 Na koniec
zaś przedstawimy telefon, który zadebiutuje oficjalnie 28 kwietnia 2015. Mowa
oczywiście o długo wyczekiwanym LG G4
– trzeba przyznać, że Koreańczycy bardzo umiejętnie podsycali atmosferę, co
jakiś czas wypuszczając kolejne przecieki i pomału ujawniając możliwości
swojego nowego flagowca. Na chwilę obecną znane są już wszystkie najważniejsze
parametry G4 i warto się im przyjrzeć nieco dokładniej. Ekran ma mieć przekątną
5,5 cala oraz rozdzielczość 2560×1440 pikseli, ma również być zakrzywiony w
zgodzie z najnowszą modą. W LG G4 zastosowano sześciordzeniowy procesor
Snapdragon 808 (każdy rdzeń taktowany zegarem 1,8 GHz), wyposażono w 3 GB pamięci
RAM i układ graficzny Adreno 418. Ponadto do dyspozycji otrzymamy 32 GB
wewnętrznej pamięci, aparat 16 MP (o bardzo jasnym obiektywie, co przełoży się
na możliwość robienia dobrych zdjęć nawet w dość kiepskim oświetleniu),
przednią kamerę 8 MP i wymienną baterię o pojemności 3000 mAh. Ma być też
dostępna wersja DualSIM. Najbliższe tygodnie pokażą, czy LG G4 okaże się
rynkowym hitem, bo widać wyraźnie, że ma do tego zadatki.

 

 

 

Źródło: Publikacja opłacona

Jeśli chcesz, aby informacja prasowa także Twojej firmy pojawiła się w sekcji „Komunikaty Firm” DI pisz pod adres: kf@di24.pl. W odpowiedzi prześlemy informacje o usłudze.

Article source: http://di.com.pl/co-nowego-w-swiecie-smartfonow-52035

ZAiKS: możecie kopiować utwory na własny użytek

WOW, ZAIKS i sp. (czytaj kolesi) przekazali nam cenną informację, że możemy chodzić, stać a nawet leżeć. Kurna o tym każdy rozgarnięty wie i to od dawna. Natomiast tłumaczenie, że opłata to rekompensata za tą naturalną możliwość, trafia do artystów to KŁAMSTWO !!!!!. trafia i owszem ale tylko tych zrzeszonych, często niesłusznie. Wszystkie te instytucje to PATOLOGIA.
Przykład? a proszę, słucham artysty A, który nie jest zrzeszony, a pieniądze dostaje artysta B którego nie słucham.
Kontroler może przyjść i zażądać opłaty za słuchanie artysty A pomimo, że nie ma on i nie chce mieć z nimi nic wspólnego, bo na to pozwala ustawa. A pieniądze, ano opłata pobrana, artysta nie chce mieć z nimi nic wspólnego, więc kasa trafia na konto organizacji i ona się bogaci, ma kasę na pałace i super gaże.
Cała to opłata to PATOLOGIA, ze się tak powtórzę, przykład? Jest niby ona podatkiem od MOŻLIWOŚCI kopiowania na użytek prywatny, to dlaczego jest doliczana do kserokopiadek w firmach? Gdzie taki proceder nie ma miejsca (urządzenia są zablokowane np. pinem)?

Poza tym skoro to pieniądze ze zbiórki powszechnej, dlaczego nie jest przejrzyście wskazane komu i ile, oraz kiedy wypłacono?

POWTÓRZĘ, MAFIA wyłudzająca kasę dla swoich od wszystkich. Rozwalić to.

Article source: http://www.pcworld.pl/news/401836/ZAiKS.mozecie.kopiowac.utwory.na.wlasny.uzytek.html

Microsoft chce widzieć Windows 10 na miliardzie urządzeń

Podczas konferencji Build 2015 zapowiedział, że jego celem jest osiągnięcie jednego miliarda urządzeń pracujących pod kontrolą Windows 10. Kiedy i w jaki sposób chce tego dokonać?

<!– –>

Jak wyjaśnił to Terry Myerson, jednym z kroków do osiągnięcia celu jest darmowa aktualizacja Windows 7 (który cieszy się olbrzymią popularnością) oraz Windows 8 i 8.1 do Windows 10. Ponadto podobne rozwiązanie ma mieć miejsce w przypadku smartfonów działających pod Windows Phone. Cele „plan miliarda urządzeń” mają zostać osiągnięte za minimum dwa lata, a maksimum – trzy. Czy jest to możliwe? Jak podaje to raport IDC, w tym roku do sprzedaży wejdą ponad 293 miliony komputerów PC, a w przyszłym roku – ok. 291 milionów. Większość z nich działać będzie pod Windows, a dodając do tego fakt, że użytkownicy systemu z numerami 7, 8 i 8.1 prędzej czy później przesiądą się na „dziesiątkę”, ma to szanse powodzenia.

Z wymienionych 293 milionów komputerów ok. 20 milionów to maszyny Apple, a także kilka milionów Chromebooków. Można zatem założyć, że komputerów PC z Windowsem sprzeda się ok 270 milionów, jednak 20% z nich będzie działać pod wcześniejszymi wersjami. Pozostaje ok. 216 milionów urządzeń z Windows 10. Jeżeli taki trend utrzymałby się przez kolejne trzy lata, oznacza to sprzedaż 648 milionów komputerów z Windows 10, a więc 64% do celu Microsoftu. Jednak trend będzie się zmieniać na korzyść Windows 10, można więc założyć ok. 800 milionów nowych komputerów z Windows 10 za 3 lata. Jak podaje to ostatnia analiza Net Marketshare, na 1,5 miliarda obecnie używanych systemów Windows ponad 71% to Windows 7 i 8. I wielką niewiadomą jest, ilu ich użytkowników przejdzie na Windows 10. Ale jeżeli dodamy do tego smartfony, które działać będą pod tym systemem, Microsoft spokojnie osiągnie swój cel.

Zobacz również:

Article source: http://www.pcworld.pl/news/401850/Microsoft.chce.widziec.Windows.10.na.miliardzie.urz.dzen.html