Miesięczne archiwum: Maj 2015

Na tropie smartfona doskonałego

Czym cechuje się dobry smartfon?

Jakie cechy powinien posiadać dobry smartfon? Oczywiście takie, które stanowią odpowiedź na wszelkie potrzeby jego przyszłego właściciela. Istnieją jednak pewne, nazwijmy je uniwersalnymi – atrybuty, pozwalające zaliczyć dane urządzenie w poczet tych naprawdę dobrych i wartych naszej uwagi. Jednym z ważniejszych elementów dobrego smartfona to jego wyświetlacz. I nie chodzi tu o jego wielkość, gdyż jest to cecha indywidualna, ale o czytelność w świetle słonecznym. Druga bardzo istotna kwestia to pojemność baterii. Szalenie istotną kwestią wyboru smartfona, jest też jego funkcjonalność. Dobre urządzenie powinno być przede wszystkim ergonomiczne i niezbyt ciężkie. Ważny jest też materiał, z jakiego zostało wykonane. nie bez znaczenia jest też dodatkowe wyposażenie takie jak chociażby funkcja GPS – pokazująca wybraną trasę lub śledząca poruszanie się danej osoby. Warto też wziąć pod uwagę ceny telefonów. Zazwyczaj są one niższe w dwóch przypadkach. Pierwszy – gdy decydujemy się na zakup telefonu w abonamencie. Drugi – kiedy decydujemy się na zakup telefonu przez Internet.

Smartfon doskonały

Wiemy już, jakie cechy powinniśmy brać pod uwagę, wybierając urządzenie dla siebie. Sprawdźmy czym charakteryzują się 2 najlepsze smartfony na rynku. Szkło (odporne na uszkodzenia) i metal lub aluminium (obudowa), wydajny akumulator, niewielka waga (ok. 200g) oraz pojemna pamięć RAM (3GB) to główne zalety modelu, jakim jest SAMSUNG GALAXY. Jego producenci zadbali również o to, odpowiednio pojemną pamięć wewnętrzną – 16 – 32 GB. Dali nam też możliwość rozbudowy smartfona poprzez slot pamięci zewnętrznej do 128GB. 8-rdzeniowy procesor, to dodatkowy atut tego urządzenia. Drugie miejsce zajmuje SONY XPERIA. Telefon, przyciąga prostotą wykonania, lekkością, a przede wszystkim wygodą w obsłudze – bez problemu możemy posługiwać się tu jedną ręką. Warto podkreślić, że producent zadbał też o takie dodatkowe funkcje, jak Oszczędzanie baterii czy liczne, wbudowane już fabrycznie aplikacje. Wśród nich na wyróżnienie zasługujeGPS (korzystający ze wsparcia A-GPS i GLONASS). Jego zalety to nie tylko ekspresowe uruchamianie, ale również wychwytywana momentalnie lokalizacja i trasa dokładnie odzwierciedlana.

Zamiast podsumowania

Wybierając smartfona, należy również wziąć pod uwagę sieć komórkową w jakiej będzie pracował. Niektóre z nich – jak na przykład Orange – udostępnia posiadaczom wiele dodatkowych funkcjonalności w postaci bardzo atrakcyjnych i przydatnych aplikacji. Jedną z nich jest profesjonalna nawigacja GPS – dedykowana głównie kierowcom. Możemy się z niej dowiedzieć np. gdzie są korki, fotoradary czy remonty ulic. Inna równie przydatna aplikacja to Mapy Google, dzięki którym łatwo i szybko dotrzemy do wybranego miejsca. Sieć komórkowa Orange zadbała również o bezpieczeństwo naszego urządzenia, na wypadek, gdyby zostało ono skradzione lub gdyby jego właściciel znalazł się w niebezpieczeństwie. W pierwszym przypadku, pomocne może okazać się narzędzie jakim jest Lokalizacja GPS z możliwością śledzenia na bieżąco miejsc, w których przebywa dana osoba. Do tego celu można wykorzystać specjalną aplikację do pobrania ze strony operatora i ustawienia jej w dowolny sposób, nawet tak, by dana osoba, nie wiedziała, że jest obserwowana. W drugim zaś pomocna może okazać się aplikacja S.O.S., która umożliwia wezwanie pomocy, przy pomocy jednego przycisku, w ciągu zaledwie 3s.

 

 

Źródło: Publikacja opłacona

Jeśli chcesz, aby informacja prasowa lub komunikat Twojej firmy pojawił się w DI pisz pod adres: kf@di24.pl. W odpowiedzi prześlemy informacje o usłudze.

Article source: http://di.com.pl/na-tropie-smartfona-doskonalego-52281

Okiem RedNacza. Dość hejterstwa

Od pewnego czasu pilniej przyglądam się komentarzom, jakie internauci zostawiają pod artykułami publikowanymi w portalu internetowym „PC Worlda” (najciekawsze z opinii trafiają potem do comiesięcznych zestawień Top10 komentarzy w portalu www.pcworld.pl). A ponieważ od lat śledzę również anglojęzyczne portale branżowe – na których czasem można znaleźć inspirację do napisania ciekawego artykułu – mam porównanie w kwestii jakości komentarzy pojawiających się tam i tu.

Niestety, to porównanie nie jest specjalnie korzystne dla polskiego internauty. Poziom tzw. hejtu osiąga na forach skalę, której np. nasi amerykańscy czy brytyjscy koledzy redakcyjni musieliby szukać ze świecą. Tymczasem, gdyby prześledzić online’owe dyskusje „u nas” i „u nich”, można odnieść wrażenie, że w polskiej sieci komentarze bardziej merytoryczne, odnoszące się do treści, a nie do kwalifikacji piszącego są w mniejszości („Porada dla przedszkolaka!”, „Kto to pisał?”, itp.).

Zobacz również:

W redakcji „PC Worlda” staramy się możliwe regularnie brać udział w dyskusjach online pod naszymi tekstami, odnosimy się do uwag merytorycznych, reagujemy na informacje o pomyłkach, nieścisłościach czy niedopowiedzeniach (nie ma co ukrywać – takie też się zdarzają). Z drugiej strony, stosujemy zasadę, aby ignorować komentarze chamskie lub napastliwe bądź wszelkie inne wycieczki personalne.

Niestety, obok takich treści trudno przejść obojętnie. Podobnie trudno ocenić, czym są wywołane. O tym zjawisku powstało już mnóstwo opracowań, temat co jakiś czas wypływa w telewizyjnych programach informacyjnych (głównie przy okazji tragicznych wydarzeń, takich jak samobójstwa nastolatków, zaszczutych przez rówieśników). Mówi się o szkodliwych wzorcach i zachęcie płynącej z pozornej anonimowości w internecie. A ja dołożę jeszcze jedną, może mało odkrywczą, cegiełkę: kompleks niższości, a zarazem ciągła potrzeba udowadniania innym swojej wartości, np. poprzez tworzenie wrażenia zaawansowania technicznego i wytykanie wyimaginowanych braków w edukacji u atakowanego – innego komentującego lub autora artykułu.

Słowa te piszę kilka dni po drugiej turze wyborów prezydenckich, poprzedzonej debatami kandydatów do urzędu głowy państwa. Między stylem dyskusji w sieci a tymi debatami dostrzegam podejrzanie dużo analogii – mnóstwo odwołań do emocji, brak argumentów merytorycznych, próby zakrzykiwania oponentów. Z czego to się bierze? Czy aby nie z marnej kondycji debaty publicznej w Polsce? Przecież nawet studenci dziennikarstwa uczą się o tanich chwytach językowych z broszury „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów” A. Schopenhauera, jak wygrywać spory, a nie – jak dyskutować.

Jeżeli masz, drogi Czytelniku, inne zdanie – napisz do mnie albo zostaw swój komentarz.

Article source: http://www.pcworld.pl/news/402130/Okiem.RedNacza.Do.c.hejterstwa.html

Z telefonu na ścianę

Podczas Lenovo Tech World w Pekinie chiński producent elektroniki przedstawił sporo swoich nowości oraz koncepcji, dzięki którym zmienić może się sposób interakcji ludzi z urządzeniami. W wydarzeniu tym wzięli także udział dyrektorzy Intela, Microsoftu i Baidu. Jedną z nowinek, jaką przedstawiła firma Lenovo jest telefon Smart Cast.

To pierwszy na rynku smartfon z laserowym projektorem, dzięki czemu obraz z telefonu można wyświetlać na stole czy na ścianie. W ten sposób zyskujemy dużą klawiaturę, klawisze pianina czy ekran, na którym możemy oglądać filmy lub zdjęcia. Aplikacje uruchamiane są i obsługiwane poprzez dotyk wyświetlanego, na innej niż ekran powierzchni, obrazu.

Można w ten sposób korzystać z gier, programów użytkowych (jak aplikacje do rysowania, robienia notatek lub kalkulator) czy pisać maile. Korzystanie z internetu także zyskuje nowy wymiar, dzięki możliwości oglądania stron w trybie pełnoekranowym (czyli np. na ścianie). Znacznie łatwiejsze staje się pisanie.

Pomysł wydaje się być bardzo ciekawy – rzadko kto posiada w domu projektor, w telefonem Lenovo do domowych zastosowań przestaje on być niezbędny. Kwestią otwartą pozostaje oczywiście jakość wyświetlanego obrazu (jeśli np. rzucamy go na ścianę), a także dokładność urządzenia w wychwytywaniu naszych ruchów.

Article source: http://di.com.pl/z-telefonu-na-sciane-52277

Android Pay, Android M, Brillo, czyli co zabłysło na Google I/O?

Konferencji Google I/O nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to dla Google okazja do zaprezentowania nowych produktów, z których cześć przyjmie się na rynku, część może okazać się niewypałami. Z punktu widzenia konsumenta Google po prostu reklamuje nowe produkty, ale ta konferencja ma trafiać do deweloperów. Ma przekonać ich, że warto rozwijać ekosystem wokół produktów Google. 

Android M

Na tegorocznej konferencji zaprezentowano m.in. system Android M, następce Androida Lollipop. System ma oferować m.in. ulepszone zarządzanie uprawnieniami aplikacji. Użytkownikom powinno być łatwiej ustalić zasady dostępu aplikacji do zdjęć lub informacji o lokalizacji. Oczywiście programiści będą musieli odpowiednio dostosować aplikacje. 

System Android M ma być również energooszczędny. Dzięki wykrywaniu ruchu urządzenie będzie „wiedzieć”, że zostało odstawione na jakiś czas. W tym stanie Android może wyłączyć czyść aktywności w tle, rezygnując z odświeżania informacji w aplikacji na rzecz żywotności baterii. 

Interesującą nowością jest funkcja Now on Tap. Wystarczy przytrzymać przycisk ekranowy aby uzyskać informacje na temat treści, które są w danym momencie prezentowane na ekranie. Przykładowo Google Now może nam podać informacje o restauracji wspomnianej w e-mailu od znajomego. Film poniżej prezentuje jak to wygląda w praktyce.

Android M będzie też wspierał rozwiązanie Android Pay do mobilnych płatności i będzie umożliwiał potwierdzanie zakupu odciskiem palca. 

Android Pay

Kolejną istotną nowością z konferencji jest właśnie Android Pay, czyli rozwiązanie do płacenia smartfonem. Płacenie w sklepach ma się odbywać rzecz jasna z użyciem zbliżeniowej technologii NFC. Nie będzie wymagało otwierania aplikacji. Wystarczy odblokować telefon i zbliżyć go do terminala. Rozwiązanie ułatwi także zakupy online. Wystarczy wybrać opcję „Kup z Android Pay” i nie będzie trzeba się martwić o wpisywanie np. numeru karty. 

W celu zwiększenia bezpieczeństwa Android Pay korzysta z tzw. tokenizacji. Oznacza to, że w czasie dokonywania transakcji nie jest przesyłany numer karty, ale specjalny identyfikator odpowiedni dla konta użytkownika. W razie utraty telefonu użytkownik może zdalnie zablokować urządzenie. Film poniżej prezentuje Android Pay.

 

Android Pay ma wystartować latem i ma być formą płatności akceptowaną w 700 tys. punktów sprzedaży (oczywiście tylko mówimy o USA). Android Pay to właściwie następca Google Wallet, ale z kilku powodów jest to znaczny krok do przodu. 

Brillo

Android M oraz Android Pay to produkty, które w dość oczywisty sposób rozwijają ofertę Google. Na konferencji Google I/O jest też miejsce dla oryginalniejszych pomysłów, a w tym roku jednym z nich jest Brillo. Dziennik Internautów już o nim wspominał. Będzie to system operacyjny stworzony z myślą o internecie przedmiotów

Już wcześniej wspominano, że Brillo ma być systemem dla urządzeń o ograniczonych możliwościach, które będą małymi, a jednak podłączonymi do sieci urządzaniami. Być może ten system znajdzie się w inteligentnych piekarniach, albo w systemach informujących o zmianach w rozkładzie jazdy, a może w inteligentnych systemach nawadniania upraw?

Brillo ma sprawić, że wiele różnych urządzeń będzie ze sobą współpracować. Projekt wyłonił się z Androida, ale jego elementem jest protokół komunikacyjny Weave opracowany wspólnie z firmą Nest (ta firma jest producentem inteligentnych termostatów i została przejęta przez Google). Brillo najwyraźniej jest projektem osobnym od produktów Nest Labs, ale będzie z nimi kompatybilny. Google obiecuje też zestaw API dla deweloperów i program certyfikacji zapewniający interoperacyjność urządzeń i aplikacji. 

Jak już wspominaliśmy – Brillo może się okazać przełomem na miarę Androida. Rynek internetu przedmiotów ma ogromny potencjał, ale ten potencjał może wyzwolić tylko wspólny standard komunikowania się urządzeń od różnych producentów. Jeśli na rynku będzie wiele odrębnych i zamkniętych ekosystemów, nie będzie to służyło szybkiemu przyjmowaniu urządzeń pod strzechy.

Article source: http://di.com.pl/android-pay-android-m-brillo-czyli-co-zablyslo-na-google-i-o-52275

Powstaje pierwsza w Polsce publiczna sieć beaconów

BeaconValley.io, czyli kilka setek nieodpłatnych beaconów dla 50 wytypowanych organizacji, instytucji i firm z Krakowa. Do beaconów partnerzy przedsięwzięcia – polski producent Kontakt.io oraz HG Intelligence S.A., twórca i dostawca aplikacji opartych m.in. o beacony – dokładają środowisko programistyczne. Na zainteresowane krakowskie instytucje formularz zgłoszeniowy (dostępny tutaj) czeka do 15 czerwca. 

Pakiet beacony+środowisko programistyczne ma dać instytucjom publicznym i lokalnym firmom możliwość stworzenia aplikacji, które usprawnią i uprzyjemnią życie w Krakowie. Wszystko po to, by powstało jak najwięcej żywych przykładów działania beaconów jako elementu „inteligentnego miasta”.

– Wierzymy, że tego typu działania pozytywnie wpływają zarówno na rozwój samych miast, jak i pobudzają oddolnie przedsiębiorczość w społeczności – komentuje Krzysztof Kochmański, Dyrektor Kreatywny HG Intelligence S.A.

Najwyraźniej ma rację, bo zgłoszeń zainteresowanych podmiotów nie brakuje. Do inicjatorów programu odzywają się instytucje publiczne, parki rozrywki, teatry, muzea, a także małe i średnie firmy oraz indywidualni software developerzy. Zgłaszają się i ci, którzy o zastosowaniu beaconów wiedzą już niemal wszystko, jak i instytucje początkujące, które pytają przede wszystkim o sposoby wykorzystania beaconów, możliwości zastosowania i o to, co dzięki beaconom można osiągnąć.

Dla tych, którzy mają pomysł na wykorzystanie beaconów oraz pozwalające na to umiejętności programistyczne, zaplanowano maraton programistyczny (hackathon), który odbędzie się 27-28 czerwca. Partnerem tej części projektu jest krakowski akcelerator hub:raum. Podczas hackathonu wytypowane instytucje będą mogły przedstawić swoje problemy i potrzeby – o wyborze konkretnych podmiotów zdecydują przydatność dla lokalnej społeczności i różnorodność zastosowania. Ma to zainspirować uczestniczących w hackhatonie programistów do obmyślenia i zaprojektowania koncepcji rzeczywiście użytecznych systemów.

Rejestracja na hackathon rusza w poniedziałek, 1 czerwca.

Article source: http://di.com.pl/powstaje-pierwsza-w-polsce-publiczna-siec-beaconow-52216