Miesięczne archiwum: Październik 2015

Chmura w branży e-commerce

Drzemiąca moc e-commerce

Branża e-handlu rozwija się na świecie bardzo dynamicznie, a pomyśleć, że jeszcze 10 lat temu zakupy w Internecie budziły wiele obaw wśród potencjalnych klientów – zarówno pod względem bezpieczeństwa transakcji, jak i komfortu korzystania z danej platformy. Dzisiaj jest zupełnie inaczej, a zmiany widać nawet na naszym rodzimym rynku.

Badania pokazują, że aż 84% Polaków lubi robić zakupy przez Internet. Ciekawe jest również to, że 82% pytanych lubi przeglądać oferty sklepów bez zamiaru zakupu, ale dla przyjemności. Z tego samego badania dowiedzieć się można, że to, co zniechęca nas do robienia zakupów w sieci, to np. niewystarczające informacje na temat oferty. Niedostateczna liczba zdjęć czy niedokładne opisy produktów zniechęcają do zakupu 65% klientów. Kwestie bezpieczeństwa platformy handlowej są natomiast istotne dla 96% badanych.

Wszystkie te dane pokazują, że branża e-handlu odrobiła lekcję, ale jest jeszcze sporo do zrobienia. Przede wszystkim warto zaznaczyć, że rynek z roku na rok robi się coraz większy, przybywa nowych internautów, a wolnym krokiem w dorosłe życie wchodzi właśnie pokolenie wychowane na Internecie od urodzenia. To wielka szansa dla e-sklepów, ale czy wszyscy są gotowi na szturm nowej masy klientów?

E-klient też królem!

Konkurencja nie śpi –  dobrze znana maksyma wśród tradycyjnych handlowców znajduje swoje odzwierciedlenie także w handlu elektronicznym. Jeśli sklep internetowy nie jest przygotowany na obsłużenie dużej liczby klientów, najprościej sprawę ujmując, serwer się zawiesi.

Przyrównać to można do sytuacji, w której przez drzwi naszego sklepu będzie chciało przejść sto osób na raz – naturalnie, nie uda się nikomu, a my pomimo wielu potencjalnych klientów, nie obsłużymy żadnego. Serwery dedykowane czy hosting współdzielony dławią się w podobny sposób.

Prawdziwą gehenną dla starych rozwiązań hostingowych jest obserwowany właśnie boom na urządzenia mobilne i spontaniczny rozrost tego segmentu e-handlu. W praktyce, dla większości sprzedawców Internetowych oznacza to, że muszą znaleźć nowe zasoby, aby udźwignąć dodatkowe obciążenie generowane przez klientów korzystających np. ze smartfonów.

Warto zaznaczyć, że potencjalni klienci, którzy w drodze z pracy do domu przeglądają ofertę sklepu na urządzeniu mobilnym prawdopodobnie i tak odwiedzą stronę na komputerze stacjonarnym, zanim podejmą decyzję zakupową. Dlatego ważne jest, aby już na etapie aplikacji mobilnej dostarczyć klientowi wyczerpujące informacje.

Aaaby sprzedać…

Jak jednak poradzić sobie z coraz większą liczbą użytkowników na tym samym sprzęcie serwerowym? Można oczywiście go rozbudować, jeśli jest to jeszcze serwer trzymany we włościach firmy. Takiemu rozwiązaniu przyklaśnie każdy producent sprzętu komputerowego, ale chyba jasne jest, że poprawianie humoru firmom produkującym sprzęt nie będzie się opłacało w dłuższej perspektywie.

W którymś momencie firma stanie przed kolejnym dylematem – czy inwestować dalej w swój serwer i ponosić wszystkie konsekwencje jego eksploatacji, czy może jednak wybrać outsourcing i zamówić rozwiązanie hostingowe w firmie zewnętrznej? Tutaj ponownie pojawi się dylemat – którą technologię wybrać?

Hosting współdzielony odchodzi do lamusa. Poważnego biznesu nie da się już dzisiaj oprzeć na takim rozwiązaniu, zwłaszcza jeśli mówimy o branży, która rozwija się tak dynamicznie jak e-commerce. Głównym konkurentem chmury jest zatem VPS oraz serwer dedykowany.

Dla sklepu internetowego migracja na serwer wirtualny to zwykła ruletka, a wynika to z faktu, czym tak naprawdę jest VPS. Jest to maszyna wirtualna, która działa obok wielu podobnych na jednej fizycznej maszynie. W praktyce oznacza to, że jeśli jeden z innych klientów hostera mocno obciąży maszynę, spadnie wydajność naszego kawałka tej maszyny. To z kolei przekłada się na dobrze znane wszystkim e-handlowcom problemy z dostępnością do platformy handlowej. Może zatem serwer dedykowany?

Każdy, nawet najpotężniejszy serwer dedykowany również ma ograniczone zasoby. Są one oczywiście większe niż w przypadku zwykłego serwera wirtualnego, ale w momencie nagłego wzrostu liczby klientów, np. związanego z sezonowością prowadzonej działalności e-handlowej, serwer taki polegnie.

Z finansowego punktu widzenia firma płacić będzie więcej w każdym miesiącu, aby finalnie, w krytycznym dla danego biznesu okresie i tak nie podołać, a wszystko przez źle dobraną technologię hostingową. Dlaczego zatem chmura obliczeniowa jest panaceum na problemy branży e-commerce?

Chmura obliczeniowa to przede wszystkim skalowalność

To oznacza, że infrastrukturę IT, na której zbudowany jest konkretny e-biznes, można polepszyć w zaledwie kilka minut. Nie trzeba tracić czasu na poszukiwanie sprzętu, nie trzeba godzinami negocjować telefonicznie upgrade’u serwera dedykowanego – wystarczy kilka kliknięć w panelu administracyjnym. Jeśli w Twojej firmie zasobów nie powiększa się tak prosto i szybko – to wiedz, że u konkurencji może to wyglądać właśnie w taki sposób.

Uczymy się na błędach, ale czy w dobie nowych technologii musi to dotykać funkcjonowania Twojego biznesu? Nie musi i nie powinno, zwłaszcza że mówimy o technologii, która jest dostępna dla każdego i wcale nie oznacza większych nakładów finansowych. Manualne zwiększanie zasobów w panelu administracyjnym to jednak nie wszystko, co chmura obliczeniowa ma do zaoferowania.

Chmura to także dostępność

Sklepy sezonowe, które generują większość przychodu w konkretny miesiąc (czy miesiące), cały czas borykają się ze zjawiskiem nadmiernych wydatków na infrastrukturę IT w okresie mniejszej aktywności i brakiem dostatecznej mocy, w okresie kiedy generują lwią część swojego dochodu. Za przykład mogą posłużyć producenci oraz e-sprzedawcy ozdób na choinkę, do których na stronę raczej nikt nie zagląda w sierpniu. Odpowiedzią na ich problemy jest Autoskaler.

Autoskaler, czyli narzędzie do automatycznego zmieniania mocy maszyny w zależności od jej obciążenia, nie jest już pieśnią przyszłości. Jest to narzędzie, które świetnie sprawuje się w branży e-commerce i jest odpowiedzią na sezonowy, wzmożony ruch na platformach handlowych, np. w okresie przedświątecznym. Brak właściwych rozwiązań może skutkować spektakularną wpadką jak w przypadku Best Buy, jednej z większych platform e-handlu w Stanach Zjednoczonych, która nie poradziła sobie z naporem przedświątecznych zakupów w 2012 roku. W odpowiedzi klienci zrobili to, co każdy z nas by zrobił, widząc tabliczkę „Zamknięte” – poszli do konkurencji. Humorystyczny tekst „Spodziewaliśmy się śniegu, a przyszła śnieżyca” nie przekonał potencjalnych klientów do czekania, aż strona się załaduje – kiedy w innych e-sklepach wszystko działa.

Chmura wyzwala potencjał i pozwala zapomnieć o problemach

Powyższe argumenty powinny przekonać niezdecydowanych, że chmura obliczeniowa to dobry pomysł dla każdego biznesu. Cloud computing ma jednak o wiele więcej do zaoferowania.

Przede wszystkim firma, która migruje do chmury, przestaje martwić się wydatkami na sprzęt, a te w przypadku sprzętu serwerowego mogą być duże. Jednak to nie cena jest dla wielu e-sklepów najistotniejsza, ale sam fakt, że potrzebna jest ingerencja w infrastrukturę IT. Ingerencja powoduje przestoje, a więc klienci nie mają dostępu do platformy handlowej. Nie ma znaczenia, czy mówimy o serwerze trzymanym in-house, czy też dzierżawionym w firmie hostingowej – tam przecież również ktoś będzie musiał ingerować w jednostkę, na której działa e-sklep.

Chmura odciąża również zasoby ludzkie, gdyż zarówno konserwacją jak i stałym doskonaleniem usług zajmuje się dostawca rozwiązań chmurowych. Administratorzy mogą zatem poświęcić więcej czasu na… administrowanie systemem operacyjnym i aplikacjami.

Kolejny argument przemawiający na korzyść chmury obliczeniowej to bezpieczeństwo danych firmowych oraz danych klientów e-sklepów. O bezpieczeństwie naszych rozwiązań dowiesz się więcej z odrębnego dokumentu „Bezpieczeństwo Chmury obliczeniowej Oktawave”, który znajduje się w naszej Bazie Wiedzy. Chmura Oktawave spełnia również wszystkie wymogi GIODO dotyczące przetwarzania danych osobowych.

Z biznesowego punktu widzenia sprawa jest prosta – decydując się na chmurę obliczeniową, firma przestaje marnować czas poświęcany na rozwój i utrzymanie infrastruktury IT, a zamiast tego skupia się na sprzedaży swoich towarów.

Jeszcze nieprzekonany? W Oktawave wiemy, że obraz wart jest tysiąc słów, dlatego oferujemy 25 PLN dla każdego klienta na start. To wystarczy, aby przetestować Oktawave i zobrazować różnicę pomiędzy starą technologia a chmurą obliczeniową. Jeśli będziesz zaś potrzebował pomocy przy migracji lub instalacji swojego oprogramowania, oddamy Ci do dyspozycji zespół wykwalifikowanych osób, które zmienią sposób, w jaki zarządzasz swoim e-commerce’owym IT.

Odwiedź nas: http://www.oktawave.com/pl/.

* – badania przeprowadzone przez TNS Polska oraz portal Ceneo pod koniec 2014r.

Article source: http://di.com.pl/chmura-w-branzy-e-commerce-53671

Drukarki Dexer 3D Mini z gwarancją zwrotu kosztu zakupu

Kupując drukarkę Dexer 3D Mini możesz stać się podwykonawcą firmy Dexer. Dzięki temu zakup urządzenia zwróci ci się po dwóch latach.

<!– –>

Jeżeli zamierzasz kupić drukarkę 3D być może zainteresuje cię ciekawa oferta polsko-niemieckiej firmy Dexer. Wydając 3900 zł na model Dexer 3D Mini podpisujesz umowę, w ramach której będziesz otrzymywał co miesiąc zamówienia na wydruk podzespołów wykorzystywanych przez drukarki firmy Dexer (składają się one w ok. 30% z takich elementów). Realizując comiesięczne zlecenie możesz liczyć na darmową dostawę wszelkich niezbędnych materiałów oraz uzupełnienie konta kwotą 162,50 zł. Po dwóch latach takiej współpracy zwróciłby się koszt zakupu drukarki Dexer 3D Mini.

Czy powyższa propozycja zawiera jakieś haczyki? Nie wydaje się. Decydując się jednak na skorzystanie z niej pamiętaj, że:

Zobacz również:

    – musisz posiadać odpowiednie umiejętności, aby zrealizować zamówienie

    – podpisanie umowy wymaga od ciebie realizacji dostaw drukowanych elementów w ustalonym czasie

    – koszty zużytej energii musisz pokryć z własnej kieszeni

    – zamawiane wydruki będą dodatkowym obciążeniem dla drukarki

    Podsumowując, pomysł współpracy proponowany przez firmę Dexer jest bardzo interesujący i moim zdaniem warty, aby brać go pod uwagę.

Article source: http://www.pcworld.pl/news/403564/Drukarki.Dexer.3D.Mini.z.gwarancj.zwrotu.kosztu.zakupu.html

Yamaha Motobot: robot-motocyklista wyzywa Valentino Rossiego

Motobot to ekscytujący prototyp robota Yamahy, który potrafi jeździć na sportowych motorach. Valentino Rossi chyba powinien zacząć się bać…

<!– –>

Już niedługo być może najszybciej motorami na torach wyścigowych wcale nie będą jeździli zawodnicy z krwi i kości. Podczas targów Tokyo Moto Show szeroko zagospodarowanych przez hybrydowe oraz autonomiczne konstrukcje zaprezentowany został bowiem przez firmę Yamaha robot-motocyklista o nazwie Motobot, który skonstruowano z myślą o jeździe na najszybszych „ścigaczach”. Co ważne, mowa tutaj o maszynach, które nie są w żaden sposób modyfikowane.

Yamaha MotobotKliknij, aby powiększyćYamaha Motobot

Na obecnym etapie rozwoju Motobot, który z daleka wygląda jak prawdziwy motocyklista, i który sam „nogą” zmienia biegi oraz przekręca „ręką” manetkę gazu, nie rozpędza się do zbyt dużych prędkości. Ponadto wymaga, podobnie jak dziecko uczące się jazdy na rowerze, zabezpieczenia w postaci niewielkich bocznych kółek. Yamaha ma jednak nadzieję, że z czasem Motobot będzie na tyle szybki, aby móc konkurować na torze wyścigowym z tak świetnymi zawodnikami jak Valentino Rossi.

Zobacz również:

„Naszym celem jest skonstruowanie robota, który będzie mógł jeździć na niemodyfikowanym motorze na torze wyścigowym z prędkością przekraczająca 200 km/h. Kontrola tak wielu złożonych ruchów motocykla przy tak dużych prędkościach wymaga wielu układów sterowania, które muszą działać z dużą precyzją. Chcemy wykorzystać stworzoną przy tym projekcie technologię oraz zdobytą wiedzę podczas projektowania zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i wsparcia motocyklistów, które następnie wdrożymy w naszych obecnych przedsięwzięciach, jak również nowych liniach biznesowych” – tłumaczy Yamaha.

W najbliższej przyszłości nie należy więc raczej oczekiwać, że na ulicach pojawi się coś na kształt Robocopa jadącego na motorze. Kto jednak wykluczy, że w dalszej perspektywie takie patrole policyjne nie będą dbały o nasze bezpieczeństwo?

Article source: http://www.pcworld.pl/news/403567/Yamaha.Motobot.robot.motocyklista.wyzywa.Valentino.Rossiego.html

Project Valley, smartfon ze składanym ekranem, trafi do Polski

Project Valley to smartfon, który pod względem designu będzie prawdziwie rewolucyjnym urządzeniem. Co interesujące, w pierwszej kolejności trafi do Polski.

<!– –>

W marcu 2015 roku pojawiły się informacje na temat szalenie interesującego smartfona Samsunga noszącego kodowe oznaczenie Project Valley. Wynikało z nich, że urządzenie zostanie wyposażone w dwa ekrany, które będzie można ze sobą złożyć (smartfon będzie się składał jak kartka papieru). Po rozłożeniu użytkownik będzie się mógł przełączać pomiędzy wyświetlaczami za pomocą gestów.

Kilka tygodni temu pojawił się kolejny raport według którego Project Valley będzie posiadał specyfikację podobną do Galaxy S6 edge+ i zostanie oficjalnie zaprezentowany w styczniu 2016 roku.

Zobacz również:

Dzisiaj serwis Phone Arena poinformował, że smartfon Project Valley będzie nosił oznaczenie SM-G929F (dla przypomnienia, oznaczenie Galaxy S6 edge+ to SM-G928). Co bardziej interesujące zaprezentował też listę krajów, do których urządzenie miałoby trafić w pierwszej kolejności. Wśród nich znalazła się Polska.

Article source: http://www.pcworld.pl/news/403559/Project.Valley.smartfon.ze.skladanym.ekranem.trafi.do.Polski.html

Najdroższe aplikacje w Google Play mogą kosztować nawet trzy razy więcej

W sklepie Google Play najdroższe aplikacje będą kosztowały grubo ponad 1300 zł.

<!– –>

Firma Google zdecydowała się na podniesienie nawet 3-krotnie górnej granicy ceny za aplikację w sklepie Google Play. Polscy klienci obecnie zapłacą za najdroższe pozycje 1377 zł. Dla porównania, w większości krajów UE jest to 350 euro, natomiast w Stanach Zjednoczonych 400 USD. Wyraźnie należy przy tym zaznaczyć, że dolna granica pozostała bez zmian i wynosi 2,99 zł.

Czy to dobrze?

Z jednej strony tak bowiem dzięki temu ruchowi możemy oczekiwać pojawienia się bardziej rozbudowanych, profesjonalnych pozycji. Z drugiej można się jednak chyba też niestety spodziewać, że niektórzy deweloperzy operujący w pobliżu ustalonej poprzednio górnej granicy ceny zechcą nieco więcej zarobić. Jeżeli tak się stanie, miejmy nadzieję, że klienci szybko ustawią takiego „biznesmena” do pionu.

Zobacz również:

Google Play – nadchodzą wizualne zmiany

Przy tej okazji warto przypomnieć, że firma Google planuje wprowadzić dosyć znaczące zmiany w interfejsie sklepu Google Play. Mowa tutaj m.in. o ekranie głównym, który zostanie podzielony na dwie zakładki (Aplikacje i Gry oraz Rozrywka) oraz nowych animacjach.

Article source: http://www.pcworld.pl/news/403563/Najdrozsze.aplikacje.w.Google.Play.mog.kosztowac.nawet.trzy.razy.wiecej.html